CZĘŚĆ II · ROZDZIAŁ 36

Moc i energia

KONRAD TOMASZ

(1)

Siła psychiczna określana bywa „mocą” lub „energią”. Ludzie pragną i potrzebują mocy. Energia do działania, zapał, chęć, siła, moc, napęd, motor, motoryka wewnętrzna, to coś, czego bardzo często chcielibyśmy mieć więcej. Dziś modnie jest mówić o „motywacji” lub „mobilizacji” jako o mocy do działania. Moc to coś, co sprawia, że pomysł staje się realizacją. Mamy wiele dobrych intencji, ale niewiele z nich realizujemy, gdy brakuje nam mocy życiowej.

(2)

Moc jest potrzebna, żeby żyć. Życie to ruch, to przemiana czegoś, a moc to jej zdolność. Moc stanowi więc zdolność do życia. Istota człowieczeństwa polega na tym, że własną naturę musimy świadomie realizować, rozpoznając ją (esencję) na drodze życia (egzystencji). Moc jest potrzebna, żeby potencjały składające się na naturę (esencję) danego człowieka mogły się zrealizować. Proces realizacji swojej esencji nazywamy właśnie życiem. Gdy tworzymy, realizujemy rzeczy, nazywamy to pracą. Skoro życie jest realizacją siebie, czyli zamysłu Stwórcy o mnie, to moc służy uczynieniu siebie samego.

Nasze potencjały stanowią zarazem zasady kształtujące konkretne życie w pewien określony sposób. To nie tylko wzorce, ale także powinności (zobowiązania) odczytywane przez jaźń, których realizacja daje zadowolenie, a jej brak przynosi frustrację i gniew na siebie. Prawdziwa moc popycha nas jak wiatr popychający żaglowiec we właściwą stronę, w kierunku realizacji natury danego człowieka.

(3)

Moc to też emocje pożądające czegoś przyszłego i dobrego (wartości). Daje ona możliwość ruchu ku przyszłej wartości, której pragniemy. Człowiek pełen mocy raźno wykonuje swoje zadania, powinności, a te sprawiają mu radość, która jeszcze dodaje mocy.

Życie to zaspokajanie pragnień, będących impulsami do działania, czyli dodających nam mocy. Życie, moc, pragnienia, emocje, wartości, dobra, zasady należą do jednej sfery, wewnętrznego mechanizmu stawania się człowieka. To jest „silnik”, który nas napędza i nami kieruje. Pojęcie mocy wyraźnie wiąże się z władzą „gniewliwą”, impulsywną, czyli działaniem woli, jeśli rozpatrujemy to w świetle trójpodziału duszy. To zdolność realizacji woli. W istocie nie da się oddzielić u człowieka doskonale żyjącego mocy, woli, emocji i poczucia powinności oraz postawionych celów, to wszystko zlewa się w jedno potężne wewnętrzne zjawisko.

(4)

Poznać siebie to poznać kierunek swojego doskonalenia, swoją naturę (esencję) oraz, niestety, odległość aktualnego siebie od tej doskonałości. To powoduje jednocześnie rozpacz i nadzieję w różnych proporcjach u różnych ludzi, zależnie od tego, co się widzi. Jest to źródło mocy, gdyż pokazuje horyzont zmiany, a perspektywa poprawy w stronę esencji (poprawy) to potężna nadzieja dająca siłę.

(5)

Potencjał to jakaś zdolność. Z kolei moc to ukierunkowanie zgodne z potencjałem. Zobowiązanie (zasada) to potencjał w umyśle świadomego podmiotu. W istocie te trzy stanowią jedno i to samo. Uznanie potencjalności polega na przyjęciu zobowiązania i mocy jego wykonania.

(6)

Część natury człowieczeństwa stanowią Przykazania, dlatego są one siłą do dobrego życia. Pozwalają obrać właściwy kierunek i działają jak pokarm. Nie są więzami, jak to odczuwają niemądrzy, tylko wyzwoleniem ku własnej doskonałości i szczęściu, które z tego właśnie płynie. Gdy Bóg mówi „Nie będziesz…!”, to znaczy, że wbrew przekazowi świata już nie musisz, zostałeś wyzwolony z tyranii zła i nieprawości. To też obietnica, że dzięki Bogu stanie się to możliwe na przekór wszystkim sygnałom ze świata. Bóg pozwala nam się spełnić, poprzez swoje Prawo pokazuje, jak to spełnienie powinno wyglądać.

(7)

Moc to inaczej władza, zdolność przemiany czegoś.

(8)

Moc jest także nazywana „energią”. Znamy ludzi energicznych, czyli rzutkich, łatwo i chętnie działających, bardzo czynnych. „Energia” z języka greckiego oznacza działanie.

(9)

Są różne postaci działania mocy. Moc spokoju cechuje ludzi o trwałych właściwych postawach i sprecyzowanych celach życiowych, co czyni ich zrównoważonymi emocjonalnie, czyli niepoddającymi się wpływom innych. Mogą być powściągliwi w używaniu swej mocy i jej nie nadużywają. W ich przypadku często nie jest ona widoczna i ujawnia się na ogół w wytrwałym zmierzaniu do celu lub w sytuacjach kryzysowych. To moc odporności i wewnętrznej siły trwania w dobru, asertywność.

Czasem jest potrzebne użycie mocy na zewnątrz jako gniewu, czyli czynnego sprzeciwu wobec zła. W istocie moc odporności także bierze się z gniewu wykorzystanego wewnętrznie.

Moc w dynamice życia może się jednak wyrażać także w formie sprawnego podejmowania decyzji i pełnego wigoru ich realizowania w praktycznym działaniu.

(10)

Moc może pochodzić ze mnie lub udzielać mi się od innych. W wymiarze emocjonalnym ulegamy różnego rodzaju zewnętrznym mocom, cudzym wpływom. Są to moce z naszej pamięci, z grupy ludzi z naszego otoczenia.

(11)

Moce mogą działać przez nas. Chodzi mi o moce metafizyczne, duchowe. Przeze mnie może działać moc Boga, a nawet powinno tak nieustannie być.

Niezwykle istotne jest doświadczenie mocy bytu pochodzącej od Boga. Stanowi ona fundament, który sprawia, że w ogóle istniejemy i nie zapadamy się w niebyt. Bez niej człowiek zatraca stopniowo osobowość i człowieczeństwo, staje się podobny bytom niższym. W końcu ze śmiercią ciało traci swoją formę i wraca między substancje mineralne, z których pochodzi. Jeszcze gorsza jest śmierć duszy, która odrzuciła więź z Bogiem i stała się demonem, odrzutem.

(12)

Istnieją także bogopodobne moce świata, moce grzechu, działające przez uległych im ludzi. Dobra moc i zła moc działające na serce człowieka to coś, co towarzyszy nam w każdej sekundzie życia. Jak to ładnie ujął pewien Indianin: „Słyszę w sobie dobre psy i złe psy. Którym ulegam? Tym, które karmię”. Moc zła jest prawdziwą mocą unoszącą człowieka jak rzeka unosi patyk. Prowadzi ona jednak do zniszczenia siebie samego, utraty ludzkiej natury.

(13)

Moc możemy rozpatrywać w różnych aspektach i fragmentach, np.:

• moc integracji wewnętrznej, kiedy to moc nie rozprasza się w zbędne kierunki, przez co nie walczymy wewnętrznie, osłabiając siebie; to budujący pokój wewnętrzny; integracja emocjonalna to harmonia władz duszy potężnej myślą, miłością i wolą wraz z „małym bratem” ciała, które nie zawsze potrafi sprostać potrzebom duszy,

• moc integracji czasowej z własną historią; niemożliwa, jeśli odrzucamy siebie i swoją przeszłość z powodu przykładowo urazów psychicznych czy grzechów; z pewnością wiele mocy przysparza spokojne sumienie,

• moc sensu to poczucie znaczenia własnego życia i działania i jego wartości; sens to także nadzieja na wygrane życie, a tym samym wielka motywacja,

• moc eksplanacyjna, umiejętność zrozumienia i wyjaśnienia świata; to dzięki niej odnajdujemy sens życia,

• moc integracji społecznej, osadzenia w swoich wspólnotach, takich jak rodzina, społeczność lokalna, ojczyzna, ludzkość.

(14)

Osoby dobrze zintegrowane dysponują swoją mocą. Mogą wykorzystywać swoje zasoby i potencjały do potężnego życia.

Integrację niszczą konflikty wewnętrzne, których wszyscy doświadczamy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Człowiek od czasów upadku jest nieodwołalnie doświadczony rozbiciem wewnętrznym, możemy jednak łagodzić te konflikty i uwalniać swoją zdolność życia. Dezintegracja wewnętrzna to moce działające przeciwko sobie, co jest chaosem, piekłem i śmiercią za życia.

(15)

Poza wrodzoną i nabytą kondycją wewnętrznego rozdarcia, mamy też inne problemy z integracją i mocą, z niedoborami siły do życia. Przykładem może być zapadnięcie się w siebie, apatia. Apatia to efekt konfliktów wewnętrznych, autoagresji. Zaprzeczeniem życia z mocą jest poddawanie się innej mocy, bycie bezwolnym przedmiotem działań. Brak władzy nad swoim życiem prowadzi do niewoli, zwykle do związania ze sprawami tego świata, którego naturą jest zatracenie i przemijanie. Brak mocy, niemoc to choroba, słabość, niezdolność. Problem stanowi także moc źle skierowana, marnotrawiona i niszczycielska, wycelowana poza siebie na innych, czyli agresja.

Brak życia wewnątrz to śmierć, śmierć duchowa, śmierć za życia. Życie i rozwój skierowane w niewłaściwą stronę, chybione działanie ku fałszywej wartości, wiążą się z grzechem. Ten z kolei to aktywne uskutecznianie śmierci, samobójstwo. Źle skierowane życie, chaotycznie, bez rozsądku pokierowana moc przynoszą rozpacz absurdu, odbierają sens życia.

(16)

Deficyty mocy życiowej skłaniały ludzi do poszukiwań jej źródła. Jest wiele baśni, mitów i wierzeń na temat jej natury i pochodzenia. Najczęściej sprowadza się to do magii oferującej wiele mocy mających nie tyle wspomóc normalne, zdrowe życie, co je zastąpić fenomenalnymi przejawami podejrzanych sił.

Religie niechrześcijańskie nieraz wiele uwagi poświęcają rozważaniom nad mocami kosmicznymi, jak chińska qi traktowana jak Absolut i pratworzywo zarazem, kojarzona z powietrzem. Klasycznym przykładem przywoływanym przez religioznawców jest mana będąca siłą życiodajną i jednocześnie uświęcającą. W Indiach rozważa się różne moce, chociażby magiczną kundalini Tantry czy pranę będąca życiodajną mocą słoneczną związaną z oddechem. Różnego rodzaju duchowi potomkowie szamanizmu z kręgu okultyzmu, hermetyzmu i gnozy poszukiwali mocy w jakiejś szczególnej wiedzy i umiejętności. Współczesny New Age doszukuje się najróżniejszych energii kosmicznych. Bardzo popularny jest F. Nietzsche ze swoją doktryną woli mocy, którą jednak sprowadza się w praktyce do prawa pięści.

(17)

Moc do dobrego życia wraz z samym życiem pochodzi od Boga. Jakikolwiek byłby stan człowieka, energia do życia płynąca ze zmartwychwstania Chrystusa jest w stanie przywrócić nas do dobrego działania, czucia i myślenia. Chrystus jest chlebem z nieba, który karmi nas, abyśmy żyli. Gdy dużo się modlimy i przebywamy w obecności Boga, Jego moc spływa na nas jak deszcz na zwiędłe rośliny. Dotyczy to wszystkich wyżej wymienionych aspektów budujących moc: integracji, poczucia sensu i celu, pokoju wewnętrznego, poczucia misji (posłania) itd. Chrystus uczy nas hartu ducha wobec wszelkich przeciwności i cierpień, nawet wobec krzyży. Przywraca nam fundament istnienia, jakim jest więź (komunia) i współpraca z Bogiem.

(18)

Moc czyniąca słabym

„Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (J 1, 12–13).

To przedziwna, paradoksalna moc, która czyni dzieckiem, czyli małym i słabym. Spodziewamy się raczej po mocy, że udzielając jej komuś, czyni się go mocnym. Z mocą Boga jest inaczej, czyni ona słabym. Jednak czy dziecko Boga to faktycznie ktoś zupełnie słaby, bezbronny, bezradny? Niezupełnie tak to wygląda. Na tym świecie, owszem, rządzi siła i przemoc. Prawa grzechu zawładnęły światem, a z nimi – prawo pięści. Być dzieckiem Boga, oddać Bogu pomstę, wymierzanie sprawiedliwości, oddać siebie pod opiekę, wyrzec się agresji – na takim świecie to heroizm, rzecz nadludzka. Więc kolejny paradoks: żeby być słabym jak dziecko, cichym i pokornego serca, trzeba być potężnym wewnętrznie mocą od Boga. Jest to potęga wierności dobru, przetrwania w nim, będąc zanurzonym w nurcie przemocy, walki między ludźmi. Ta siła trwania w dobru pochodzi sponad tego chorego świata. Jest to siła szlachetności, odporności. Chrystus obiecał wiernym, że bramy piekielne ich nie przemogą, nie obiecywał zaś tryumfów nad innymi ludźmi.

Moc od Boga to siła do dobrej egzystencji, wytrwania, przetrwania, odrodzenia, regeneracji, przebaczenia, zapomnienia – powrotu do normalnego ludzkiego życia. Święci nie są herosami, to Bóg sam działa w ich życiu, bo Go do tego zapraszają wiarą. Oni sami są słabi, ale niezniszczalni. Z najgorszych doświadczeń wychodzą umocnieni, choć nie wszechmocni.

Moc chrystianizmu to moc powrotu do własnej natury. Nowy człowiek w Chrystusie nie musi się zmieniać co do swojej konstrukcji, istoty, natury. Okrywa ją jednak płaszczem zbawienia, bo jest skarlała, niepiękna, sflaczała, zezwierzęcona, podobna bardziej demonowi, któremu się poddaje. Odkrywamy więc siebie najpierw takimi i to paradoksalnie daje nam moc. Paradoksalność jest tu dobrym przewodnikiem. Demaskując złoża grzechu w swoim umyśle, wyzwalamy się z niego. Oczyszczenie i wiara jednoczą nas z działaniem Boga nazywanym Łaską czy Bożymi energiami określanymi tak przez prawosławnych, czyli Bożym działaniem.

(19)

Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą – tak mówi najwyższe Prawo dla ludzkiego życia. Całych siebie z całą swoją mocą mamy oddawać Bogu.

(20)

Energia metafizyczna

„Dla Apaczów Usen, to duchowa energia obecna we wszechświecie, moc istniejąca pod wszelką postacią i wypełniająca wszystko. Siła ta nie jest dobra ani zła, jest potężna i wszechobecna. Apacze wierzyli, że «był czas, gdy istniała tylko ta duchowa energia. Moc i nicość. Od zawsze. Moc ścierała się z mocą, szalała burza». W mitologii Apaczów nie ma jasnego mitu o stworzeniu świata. Sam akt stworzenia nie jest dla nich ważny, tak jak nieważne jest, kto tego dokonał. Ważny jest natomiast ciągle dokonujący się proces tworzenia. Apacze uważali, że świat ulega ciągłym zmianom, poddany jest nieustannej walce sił, które się ścierają, walczą ze sobą, jednoczą się. Przejawia się to we wschodach i zachodach słońca, narodzinach i śmierci, płynących po niebie chmurach, w błyskawicach i piorunach, w rozkwitających i więdnących kwiatach. Ta potężna moc przenikająca świat, to Usen.

Duchowa moc obecna w kosmosie, w skałach, w zwierzętach, w ptakach oddziałuje bez przerwy na życie ludzi. Sukcesy i niepowodzenia człowieka są rezultatem jej działania, tak jak niewytłumaczalne lęki, które go nawiedzają. Katechizmem Apaczów było opanowanie i rozumne wykorzystanie tej mocy, gdyż tylko to mogło im zapewnić życie spokojne, a przynajmniej znośne. Umiejętnie wykorzystywana moc pomagała człowiekowi, była siłą przyjazną i opiekuńczą. Źle wykorzystywana stawała się synonimem zniszczenia i śmierci. Od rana do nocy, od urodzenia do śmierci, czynnościom Apaczów towarzyszyły obrzędy i modlitwy, których celem było zapewnienie sobie i całej grupie przychylności sił wypełniających świat. Równolegle do tych ceremonii i modlitw istniało wiele zakazów, których Indianie musieli przestrzegać. W określonych okolicznościach Apacze unikali pewnych czynności, gestów i słów, aby nie wzbudzić gniewu tajemnych sił i nie zostać przez nie zniszczonym. Zakazy te etnologowie nazwali tabu. Osoba, która naruszała tabu, traciła posiadaną moc, stawała się bezbronna wobec mocy dużo od siebie silniejszej” (Cyt. za: Zofią Kozimor z: 2. Donald C. Cole, Les Apaches Chiricahuas, De la guerre à la réserve, ed. du Rocher, 1993 [The Chiricahua Apaches, 1847–1876 – from War to Reservation, University of New Mexico Press, 1988] – ze strony www.cochise.com.pl).

Powyższy bardzo treściwy opis dość typowych wierzeń pierwotnych i animistycznych bardzo dobrze koresponduje z indyjskimi i chińskimi przekonaniami stawiającymi w centrum swojej wrażliwości obcowanie z energiami kosmicznymi. Różne są filozofie i religie wyjaśniające ich obecność oraz działanie. Mówiąc w skrócie: w jednym ujęciu świat został uczyniony z energii pochodzących od boga (lub Absolutu), w drugim to energia stanowi pierwotny absolut, a wszystko łącznie z bogami jest z jej tworzywa.

W Chinach wyznaje się energię Qi (co znaczy też „powietrze”) traktowaną jako pratworzywo w warstwie filozoficznej. Przypomina to wizję Anaksymenesa, który jako Arche wskazywał żywioł powietrza, choć ten pogląd się nie rozpowszechnił. Qi zyskała użytek we wszelkich koncepcjach ezoterycznych i okultystycznych, gdzie traktuje się ją jako energię, nad którą człowiek może zapanować. Jest to odpowiednik tego, co w New Age nazywa się energią, bioenergią, energią kosmiczną. Także dla New Age energia stanowi centralne pojęcie.

W Indiach można się spotkać z poglądem, że świat powstał jako wibracja, czyli energia. Wszystko zatem jest energią czy wibracją. Tamtejsza duchowość bywa niekiedy wyjaśniana jako oczyszczanie wibracji metafizycznych. W użytku ezoterycznym i okultystycznym funkcjonuje także prana, czyli życiodajna energia. Popularna jest również kundalini jako tajemnicza energia wewnątrz człowieka, którą budzi się przykładowo jogą. Ogólnie, Śakti to moc personifikowana jako bogini towarzysząca męskiemu bogu. Istnieje cała tradycja śaktyzmu, czyli tych kultów, w których Śakti traktowana jest jako Absolut lub najważniejsze bóstwo. Samo rozpatrywanie Śakti jako jakiegoś rodzaju mocy stało się powszechne w ezoteryzmie i okultyzmie indyjskim. W Chinach i Indiach wyznaje się całą antropologię energetyczną człowieka z wieloma kanałami, wirami energetycznymi (ćakra).

Mamy więc pierwotne wierzenia w religioznawstwie nazywane manaizmem (od „Mana” – nazwa energii na wyspach Polinezji). Ich oczywistym rozwinięciem są poglądy chińskie i indyjskie. Przekonania o różnych siłach dających życie, żywiołach tworzących świat, mocach uświęcających obecne są wśród kultur pierwotnych oraz u okultystów całego świata. Można nawet powiedzieć, że New Age stanowi globalne zebranie wszystkich dostępnych tradycji tego rodzaju. Światopogląd energetyczny jawi się obecnie jako główny oponent wobec chrystianizmu. Każdy ezoteryk może poczuć te energie, a okultysta usiłować je wykorzystać. Nie potrzeba nawet wiele ćwiczyć, wystarczy odpowiednia inicjacja. Przeszedłem inicjację w dwu metodach – w reiki i w podobniej do niej energii uniwersalnej. Robiłem zabiegi energetyczne, a one działały. Pod ich wpływem przekonywałem się do całego konglomeratu metod New Age, gdzie w centrum znajduje się jednak joga i praktyki z niej wywiedzione, uprawiane w zupełnie dowolny nieraz sposób. Także ja praktykowałem wzorowaną na jogicznej medytację i obserwowałem zaczątki pojawiających się we mnie mocy, takich jak szczególne zmysły energetyczne, widzenie aury, nowe rodzaje duchowej intuicji. Zdolność do leczenia energiami pochodziła z samych inicjacji i działała. Działy się przedziwne rzeczy, związane z zachowaniami ludzi, zwierząt, roślin, a nawet pewnymi fenomenami dotyczącymi przedmiotów nieożywionych. Krótko mówiąc, moce magiczne i praktyki typu jogicznego znakomicie się nawzajem uzupełniały i napędzały. W chwilach ich szczególnego działania czułem się, jakbym był w środku pusty, a przeze mnie przechodziła jakaś moc spoza mnie. Nie przypadkiem nazywa się to kanałowaniem (channeling) i nie jest to metafora, tylko przejmujące doświadczenie. Na szczęście jakoś bardzo się w tym nie rozwinąłem, opamiętanie przyszło na czas.

Podjąłem szczerą modlitwę i przystąpiłem do sakramentów, charyzmatycy modlili się nade mną wstawienniczo. Więzy z tymi różnymi energiami zanikły. Przez jakiś czas towarzyszyły mi nieprzyjemne uczucia, jakby złej obecności. Są to niestety typowe manifestacje tych mocy, kiedy zostają odrzucone. Wtedy właśnie wyraźnie widać ich prawdziwy charakter złowrogich istot, które udzielają swojej metafizycznej siły w zamian za oddawanie im czci jakby boskiej pod nazwą „energii” oraz możliwość zamieszkania w człowieku, co jest dla nich atrakcyjne w perspektywie bycia strąconym do piekieł. Doświadczenie katolickie jest jednoznaczne: wszystkie moce, energie i podobne im nadnaturalne doświadczenia (siddhi w jodze) znikają po modlitwie w Imię Jezusa Chrystusa, w szczególności po modlitwie o uwolnienie charyzmatyków i w cięższych przypadkach po uroczystym egzorcyzmie. To jasno wskazuje, jakiego rodzaju są te moce. Chrześcijaństwo jest jedyną religią w pełni skierowaną przeciwko tego typu mocom. Nie toczymy wojny przeciw ciału, jak to robią nurty gnostyckie, tylko przeciw mocom duchowym, które opanowały świat. Chrystianizm prowadzi z nimi otwartą wojnę, jest to jedyna religia posiadająca pełnię środków przeciw tym potworom metafizycznym.

Człowiek jest panem świata, jego wola ma ogromne znaczenie dla tego, co mogą demony na świecie i wobec niego samego. Z tego powodu stworzone zostały setki różnych doktryn nakłaniających człowieka do uwierzenia, że powinien do siebie przyzywać moce wypełniające Kosmos i pozwalać im w siebie wchodzić. O niczym innym nie marzą.

Czy to wszystko znaczy, że w tych diabolicznych naukach nie ma ani odrobiny dobra? Niestety, rzecz jest bardziej skomplikowana. Demony zawsze wobec człowieka mieszają dobro ze złem, żeby móc się ukrywać za półprawdami. O ile praktyczne zastosowania nauk energetycznych sprowadzają się prędzej czy później do kanałowania obecności i działania złych duchów, to filozoficzna podbudowa, którą się maskują, wcale nie jest prosta ani jednowymiarowa. Według mojej wiedzy nikt jeszcze nie prowadził szczegółowej filozoficznej analizy tych zagadnień w paradygmacie chrześcijańskim. Sam też tego w pełni nie potrafię zrobić, ale mogę dać pewne przyczynki.

(21)

Energia w chrystianizmie

„– Czym jest ten świat i wszystko, co materialne?

† Formą Mojej energii, Mojej Mocy, którą nieustannie emanuję, a która ucieleśnia się w to, co właśnie widzisz, co odbierane jest przez zmysły stworzeń.

Zmysły pokazują tylko jeden aspekt rzeczywistości, ten[,] który jest potrzebny do egzystencji materialnej[,] dopóki człowiek żyje w ciele.

– Są ludzie, którzy przekraczają granice spostrzegania zmysłowego. Nie tylko chrześcijanie.

† Jeśli usilnie do tego dążą, jest im to dane.

– Który człowiek jest bliżej Ciebie, Ojcze: formalnie traktujący swą wiarę katolik, koncentrujący się na życiu materialnym, czy ascetyczny myśliciel, osiągający głębsze poznanie nie-chrześcijanin?

† To zależy od proporcji pomiędzy tym, co każdy z nich otrzymał, a co wypracował własnym wysiłkiem[,] i jak to wykorzystuje w stosunku do innych ludzi. To znaczy: czy zamienia to na dobro i miłość, by nimi obdarowywać[,] nie chcąc w zamian nic.

– Pytam, bo podziwiam ascetów Wschodu i krytycznie odnoszę się do powierzchowności wiary wielu katolików.

† Nie każdemu jest dane osiągnąć głębię poznania. Bądź ostrożna w osądzaniu. Ważne jest to, aby każdy osiągnął szczyt swych możliwości. Tylko Ja wiem, na co kogo stać. I tylko Moja ocena jest prawdziwa” (Jezus [†] do Alicji Lenczewskiej [–], A. Lenczewska, Świadectwo, 84, śr. 21 V 86, g. 10:00).

Jak widać na podstawie tego cytatu, filozofia energetyczna nabiera sensu dopiero wtedy, gdy poznajemy Boga, którego Moc jest tworzywem świata. Nie oznacza to w żadnym razie, że tradycje ezoteryczne i okultystyczne zmierzające do opanowania mocy kosmicznych mają rację. Ktokolwiek usiłuje zawiadywać mocą stwórczą, stawia siebie na pozycji Boga, który jako jedyny może ową Mocą władać, bo ona jest po prostu Jego. Nic dziwnego, że ludzie przeświadczeni o takiej możności stają się łupem dla złych mocy, dla których grzech, zwłaszcza tak fundamentalny jako ubóstwienie siebie, stanowi bramę do serca, umysłu, a czasem i ciała człowieka (u opętanych, dręczonych itp.). Kto szuka, ten znajdzie – to podstawowa prawidłowość w metafizyce. Komu zależy, żeby poczuć się trochę bogiem i zawiadywać siłami stwarzającymi świat, ten, owszem, takie doświadczenia nabędzie, choć innego rodzaju, niż się spodziewał, aczkolwiek nie mając porównania, przyjmie je za dobrą monetę.

Bóg jako dawca życia, dawca wolności, nie pozostawia nas samych w życiu. Sam mówi o sobie, że jest życiem. Życie człowieka oznacza działanie w przeciwieństwie do śmierci i choroby, które są jego dysfunkcjami lub brakiem.

Bóg ukazuje się nam w zasadzie wyłącznie poprzez swoje działanie, jakkolwiek je nazwiemy: mocą, łaską, gruntem bytu. Trwa nieustające stwarzanie, które jest Bożym działaniem (pracą). On żyje i działa, pracuje. Czytając historię relacji Boga i człowieka, stajemy wobec przedziwnego faktu – Bóg prawie wyłącznie milczy. Udzielane przez Niego słowa objawień są wybitnie krótkie, podobnie jak nauczanie Syna Bożego, które zapisane mieści się na kilkunastu stronach. Ukazuje się nam przede wszystkim przez czyny, działanie, swoją Moc.

Nauczanie prawosławia podpowiada nam, że poznawać możemy nie Boga jako takiego, ale Jego działanie. Ewangeliczny symbol tego działania, które nie pozostaje zupełnie osobno od Boga, ale Nim też nie jest, stanowi światło, jakie wypełnia wydarzenie na górze Tabor. Prawosławie w tym miejscu naucza o Bożych energiach, które należy rozumieć jak Moc Bożą w działaniu. Nie jest to w żadnym razie jakaś kosmiczna energia, jaką głoszą hinduiści i Nowa Era.

Mistycy pouczają, że zjednoczenie z Bogiem, połączenie z Nim, a zarazem uświęcenie siebie polega na złączeniu swojego działania z Jego działaniem. Jest to cel i sens wiary, religii i duchowości. Skoro świat jest działaniem, pracą Boga, to gdy wpasowujemy się w Jego wolę, wtedy uczestniczymy w dziele stwarzania, a jednocześnie sami jesteśmy doskonale stwarzani. Mówiąc prościej, trudząc się dla Boga i z Bogiem, budujemy lepszy i piękniejszy świat, ale przede wszystkim samych siebie. Człowiek jest pracą, działalnością w swojej naturze, wykonując przeznaczoną sobie aktywność, spełniamy się i doskonalimy. Człowiek został stworzony z energii Bożych, które nabierają blasku, kiedy ich działanie jest uwalniane posłuszeństwem Bogu. W pokorze człowiek wypełnia się sobą, w grzechu traci siebie, tłamsi tę moc, którą po prostu jest. Jeśli świat to pieśń Boga (co stanowi połączenie symboli Słowa Bożego i Mocy Boga, bo dźwięk to energia, wibracja), to człowiek żyjący zgodnie ze swoim powołaniem przypomina dźwięczny hymn Bożej chwały. Grzesznik i leń z kolei są piosenką jakby zduszoną ręką zakrywającą usta. Nie wybrzmiewają, nie realizują się, cierpią z powodu ściśniętej w sobie mocy.

(22)

Warto zauważyć, jak wiele jest symboli opisujących działanie Mocy Boga w przekazie biblijnym:

• Słowo – mówienie człowieka to poruszanie powietrzem, energia dźwięku,

• światło,

• ogień,

• dech udzielony przez Boga zlepionej glinie, co uczyniło ją żywym człowiekiem,

• moc jako taka też jest analogią do siły człowieka lub zwierzęcia, żywiołu natury (innych w antyku nie znano).