CZĘŚĆ I · ROZDZIAŁ 05

Chrześcijaństwo gnostyckie

KONRAD TOMASZ

1. Gnoza a wiara

(1)

Ewangelia ostrzega, że istnieją ludzie wierzący w Boga, których wiara nie prowadzi do zbawienia, a przeciwnie – powoduje odrzucenie. Są wśród wierzących takie postawy, które przeczą sensowi wiary religijnej. Pismo Święte daje nam tego przykłady:

• wierni Judejczycy, którzy w imię swojej wiary prześladowali i dokonywali morderstwa na Bogu; w istocie wierzyli oni tylko w swoje wyobrażenie Boga, czcili swoje pojęcie, czyli samych siebie i swoje myślenie; swoje uwielbienie kierowali na samych siebie; prawdziwy Bóg był dla nich przeszkodą w oddawaniu uwielbienia samym sobie i swojemu wyobrażeniu;

• uczeni w Piśmie, którzy interpretując je, wymyślali dla ludu tak wiele powinności, że nikt nie był w stanie ich wypełnić; de facto zaprzeczali możliwości praktycznego wykonania obowiązków religijnych, zamykali drogę do nieba, choć stanowi ją właśnie religia;

• niektórzy charyzmatycy, którzy prorokowali oraz czynili swoją modlitwą cuda uzdrowień i wypędzali złe duchy z ludzi; nie wypełniali jednak poza tym woli Ojca Niebieskiego i dopuszczali się nieprawości; tak się zaangażowali w sprawy metafizyczne, że lekceważyli podstawowe powinności.

Mamy tu wskazane dwa błędy:

• poleganie na wiedzy i uczoności, a odrzucanie otaczającej rzeczywistości,

• skierowanie uwagi na sprawy metafizyczne, a przy tym lekceważenie prostych faktów i moralności.

Faktycznie możemy się spotkać z taką modelową postawą, którą w dalszej części książki będę nazywał złą gnozą. Łączy ona oba wspomniane wadliwe elementy. W praktyce wiara religijna i zła gnoza występują w ludziach i systemach wierzeń w różnych proporcjach i niemal zawsze są pomieszane. Sztuką jest umieć oddzielać to, co jest szczerą i pokorną wiarą w Boga Żywego od złej gnozy.

(2)

Zwykle używane pojęcia wiary (pistis) i gnozy (gnosis) zawodzą, gdyż w życiu nie sposób ich oddzielić. Wiara eksponuje zaufanie w sprawach Bożych, gnoza zaś własne ich poznanie. Taki podział jednak zupełnie nie koresponduje z Ewangelią, która inaczej dzieli i opisuje stosunek człowieka do metafizyki (szczególnie religii).

Pismo Święte podkreśla pragnienie Boga, aby był poznawany. Dlatego wbrew wielu przekonaniom ludzi wierzących – na sposób choćby katolicki – poznawanie żywego Boga nie jest czymś dla człowieka niemożliwym. Błędem Izraelitów było ubóstwienie Pisma (szczególnie Tory) zamiast samego Boga. Pisze o tym E. Voegelin. Tym samym ich religia stała się religią Księgi zamkniętą na wiele doświadczeń duchowych i spotkanie z żywym Bogiem. Podobny błąd zatrzaśnięcia się na doktrynie obecny jest w wielu wyznaniach i postawach chrześcijańskich.

Skrajność w drugą stronę stanowi iluminizm, czyli przekonanie, że wartość posiada jedynie własne aktualne doświadczenie metafizyczne. Iluminiści odrzucają przekaz zastanych doktryn religijnych. Dotyczy to większości uczestników Nowej Ery, przyjmujących taką postawę z niektórych podobnie spirytualnie ukierunkowanych tradycji orientalnych. Iluminizm jest manifestacją egoizmu w sprawach metafizycznych.

(3)

W słowniku pojęć i terminów z zakresu metafizyki brakuje stosownych określeń precyzyjnie opisujących cztery wymienione poniżej postawy:

• dobra wiara – zaufanie i oddanie się Panu Bogu, uczestnictwo w zorganizowanej religii, ale jednocześnie przekraczanie jej i wyrzekanie się tych jej elementów, które są nieprawe;

• zła wiara, antywiara (czyli pozorowanie wiary) – zaufanie własnemu mniemaniu o Bogu, zazwyczaj opartemu na uczestnictwie w zorganizowanej religii; często powoduje wybiórcze podejście do moralności i nawykową nieprawość w niektórych sprawach, stąd tak dużo nadużyć w organizacjach religijnych; to pycha wiary; człowiek jedynie wierzy, że wierzy, ale w rzeczywistości się myli;

• dobra gnoza, czyli mistyka i duchowość – to poznawanie Boga w kontemplacji, a przy tym doskonalenie siebie w imię wiary w Boga, oczyszczenie się z nieprawości poprzez studium, ascezę i pracę duchową;

• zła gnoza – to zagłębianie się w metafizyczną uczoność, która ma niewiele wspólnego z prawdziwym obrazem Boga; obejmuje praktyki metafizyczne służące powiększaniu swojego poczucia ważności; nawet jeśli ocierają się one o poznanie Boga, to nie są wykorzystywane dla dobrej wiary; to pycha wiedzy dobrej i fałszywej, zazwyczaj ze sobą pomieszanych, to upadek mistyczny; niekiedy łączy się z okultystycznymi władzami, które w dużym stopniu stanowią jej treść; nierzadko prowadzi do amoralności, a niekiedy wręcz do odwracania porządku dobra i zła (inwersji wartości); wtedy taki metafizyk staje się mistykiem diabolicznym w swoim postępowaniu.

Jeśli uprościmy powyższe rozróżnienie, to otrzymamy podział na dobrą wiarę i gnozę oraz złą wiarę i gnozę, a idąc dalej – po prostu dobrą wiarę i złą wiarę. Takie sformułowanie problemu można już łatwo powrotnie odnieść do Ewangelii i jej ostrzeżeń dotyczących błędów w religii. W tym ujęciu pokorna wiara połączona z dobrą mistyką stanowi pewne optimum. Z kolei zła gnoza i zarozumialstwo antywiary są pewnym kompleksem zjawisk opartych na pysze ludzkiej w sprawach metafizycznych. Stykają się one w przekonaniu, że sama wiedza o boskich sprawach rozumianych jako ezoteryczne poznanie lub uczoność przydaje człowiekowi wartości.

W prezentowanym ujęciu redefiniujemy wiarę oraz gnozę, aby wyłuszczyć ich możliwe pozytywy i negatywy. To inne podejście niż w typowej literaturze chrześcijańskiej, w której opisuje się gnozę jedynie negatywnie; inne niż w pismach gnostyków uznających religie za coś niedobrego. Oczywiście autor religijny uznaje gnozę za złą, choć w religii znajdziemy zjawiska gnostyczne, które funkcjonują pod nazwą mistyki. Z kolei gnostyk zazwyczaj w ogóle potępia religie i uleganie związanym z nimi autorytetom jako przejaw niskich – jego zdaniem – praktyk duchowych. Poglądy pośrednie, nieco uczciwsze, bardziej przychylne drugiej stronie, są rzadkie i, co ciekawe, zdarzają się raczej gnostykom. Chodzi mi o stanowiska prezentowane w piśmiennictwie zachodnim, chrześcijańskim i postchrześcijańskim. W wielu innych kulturach w ogóle się nie rozdziela tych zjawisk (żydzi, hinduiści, buddyści, sufi).

(4)

Jak już wspomniałem, tradycyjne pojęcia gnozy i wiary religijnej, przez wieki ze sobą kontrastowane, nie są odpowiednie do opisania duchowych rzeczywistości. Niemniej, nie można od nich uciec, gdyż wiąże się z nimi znaczna część literatury. Z tego powodu będę się nimi posługiwał w niniejszej książce. Podsumowując wcześniejsze rozważania, postaram się jednak odróżniać wiarę i gnozę rozumiane zgodnie z wcześniejszym piśmiennictwem oraz dobrą i złą wiarę i gnozę zgodnie z powyższym własnym wywodem.

(5)

Tradycyjnie rozróżnia się te dwie fundamentalnie różne postawy wobec spraw metafizycznych – wiarę religijną i gnozę. To rozróżnienie jest ważne dla Zachodu, gdzie te kierunki wyraźnie się rozłączyły. Gnoza w tym ujęciu stanowi przeciwieństwo wiary religijnej, która jest dana do wierzenia, posiada sztywną doktrynę, wytworzoną organizację religijną wraz z władzą duchową. Gnostyk, zwłaszcza współczesny, sam określa swoją wiarę na podstawie własnego doświadczenia i decyzji. Dawniej gnozy bywały też religiami o ustalonej organizacji i doktrynie. Dziś ruchy gnostyckie tworzą czasem niezwykle rygorystyczne struktury, sekty z charyzmatycznymi przywódcami. Z drugiej strony pojawiło się zjawisko religii indywidualnej, która jest w tym podobna do gnozy, że kwestionuje powszechnie uznawane autorytety religijne, ale niekoniecznie opiera się na iluminizmie. Wiara i gnoza splatają się zatem w najróżniejszy sposób.

(6)

Nurty samozbawienia w toku samodzielnego poznania ponadzmysłowego spraw duchowych w tradycji Zachodu nazywane są gnozą. Gnoza nie ma silnej definicji, wyznaczają ją bowiem pewne elementy, które w poszczególnych jej przejawach nie muszą występować wszystkie. Przeciwstawia się ona wierze religijnej w tym znaczeniu, że nie akceptuje władzy religijnej i urzędu nauczycielskiego określającego prawdy wiary ortodoksyjnych religii. Na tej płaszczyźnie zdarzają się też wyjątki, np. gdy powstawały kościoły gnostyckie i rozległe organizacje, chociażby katarskie, to de facto wytwarzały własną ortodoksję. Gnoza to jednak z definicji heterodoksja (herezja), wróg ortodoksji, to duchowa samowola w stosunku do zorganizowanych powszechnych religii. Podkreślam, że mówię o gnozie w jej zachodnich manifestacjach.

(7)

Jeśli chodzi o formy ekspresji, to efektem gnozy są praktyki ezoteryczne, magiczne, alchemiczne, okultystyczne itp. Z kolei za efekty życia religijnego uznaje się przypisane obrzędy indywidualne i wspólnotowe. Taki prosty podział jednak zawodzi, gdy zauważymy, że te postawy dosyć łatwo mieszają się nawet w życiu jednego człowieka. Skutkiem tego istniały przykładowo religie gnostyckie, w których iluminację miał tylko założyciel. Następnie ustanawiał on doktrynę, wyznawaną później przez wiernych (np. antyczne gnostycyzmy). Bywają z drugiej strony ludzie nominalnie wierzący religijnie, a w praktyce będący gnostykami poszukującymi nadludzkich władz metafizycznych.

(8)

Religia z natury jest ekspresją ludzkiej pokory i poddania. Klasyczna gnoza podkreśla zaś ludzką samodzielność w sprawach metafizycznych. Nurty te mogą egzystować tuż obok siebie i używać dokładnie tych samych sformułowań, symboli, opisów spraw duchowych. Mogą nawet wynikać z tych samych doświadczeń, stanowiąc moralnie odmienne ich interpretacje. Właściwie podział na wiarę i gnozę jest bardzo nieostry. Czasem w praktyce różnicę widać jak na dłoni, a niekiedy odróżni je niedostrzegalny z zewnątrz odruch w głębi serca, które się ukorzy albo wywyższy. Modelowa zła gnoza to duchowość próżności, pewności siebie, zarozumialstwa, samowystarczalności. Z drugiej strony bywają w różnych tradycjach nominalni gnostycy o wielkiej moralnej pokorze i uniżeniu przed Absolutem, dobrzy gnostycy w istocie realizujący bardziej ideał wiary.

(9)

Gnoza uznaje się za wiedzę o sprawach duchowych, co pomaga nam wskazać opozycję wiedzy i wiary religijnej, a jej osią będzie stopień pewności przekonań. Wiara to wciąż otwartość na nowe. Pozostaje ona w napięciu wobec dalszych horyzontów poznania, które mogą podważyć aktualne mniemania, co faktycznie dzieje się na drodze wiary. Wiedza ma się za pewną, skuteczną i użyteczną. Człowiek wiedzący o boskich sprawach nosi się z wielką pewnością siebie.

(10)

Gnoza jest formułą samodzielnego uczynienia się boskim dzięki stosownej tajemnej wiedzy. Człowiek staje się sam dla siebie szczytem i ostateczną wartością. Zła gnoza ma wymiar egocentryczny, a religia jest w zasadzie teocentryczna. Skoro człowiek odkrywa swoją boskość w złej gnozie, to w istocie uprawia kult samego siebie.

(11)

Gnoza jest chaosem najróżniejszych przekonań. Jedyne, co go porządkuje, to zwyczajowa negacja ortodoksji chrześcijańskiej. Uznaje się ją często za najwyższego wroga, swoisty punkt odniesienia, punkt negatywnie definicyjny – gnoza nie może być ortodoksją. Niekiedy definiuje się ona jako wszystko, tylko nie ortodoksja.

(12)

Gnoza to nie tyle wiedza dostępna każdemu, co wtajemniczenie, do którego dostęp mają nieliczni, wybrana elita (we własnym rozumieniu). Wtajemniczenie to bywa połączone z inicjacją w jakiejś ezoterycznej szkole duchowej oraz przekazaniem stosownej doktryny. Gnostyk zasadniczo pozostaje otwarty na osobiste doświadczenia potwierdzające wybraną drogę duchową lub na samodzielne odkrywanie własnej ścieżki.

Religia – przeciwnie – dana jest wszystkim, powszechna, przekazywana do wierzenia. Wiara patrzy w Boga, który przekazuje objawione informacje do wierzenia i wymaga zawierzenia „w ciemno”, wstępnie bez dowodów. Zrozumienie prawd wiary przychodzi dopiero z czasem, a pomaga nam w tym mistyka.

Zdarzały się religie też gnostyckie, gdzie objawienie było elitarne, a przekazywano je do wierzenia niższym członkom.

(13)

Wiara ma zwykle wymiar wspólnotowy, gnoza obecnie raczej indywidualny.

(14)

Wiara chrześcijańska osadza człowieka w świecie, cementuje ze światem. Iluminizm z kolei sprawia, że człowiek wybiera spirytualne wizje i doświadczenia transowe, gardząc otaczającym go światem.

(15)

Gnoza różni się od wiary stosunkiem do mocy. Różnice te bywają bardzo subtelne, tak że trudno je niekiedy wychwycić u poszczególnych osób. Jeśli świat jest działającą mocą Boga, a mówiąc dokładniej, energią, działaniem samym w sobie, to:

• wierzący zdaje się na tę moc, prosi o nią i otrzymuje, sam zaś nie usiłuje się nią posługiwać, a jedynie modli się o pomoc,

• magik, gnostyk często uważa, że może traktować moc przedmiotowo i samodzielnie nią się posługiwać.

W tym drugim przypadku nierzadko w miejsce mocy Boga wchodzi moc tego, który uczy traktować Boga przedmiotowo, czyli moc Złego Ducha. Zachodzi dziwna sytuacja, gdzie osoba wykazuje częściowo poprawny pogląd na naturę świata jako stworzonego siłą Boga. Jednocześnie zapomina, że ta siła musi być czyjaś i to jej samej przypisuje nadrzędny charakter, a wynikowo samemu sobie jako używającego jej dzięki gnozie, wyższej wiedzy, magii. Wierzy w tworzącą świat moc, którą sam może się posługiwać, instrumentalizuje ją.

W dawnych czasach nie odróżniano wiary od magii – to stosunkowo świeży wynalazek. Bywały religie, w których bogowie posługiwali się magią w ramach swojej boskiej natury, a dzięki zaklęciom posiadali władzę, np. w religii mezopotamskiej. Bywa, że bóg jak Śiwa gromadzi moc poprzez praktyki jogiczne, czyli jest okultystą. W judaizmie wiara w Boga Jedynego pomieszała się niemal zupełnie z kabałą, będącą dyscypliną w dużej mierze magiczną.

Co ciekawe, wydaje się, że człowiek faktycznie potrafi mieć według własnej woli niezwykły wpływ na świat, a nawet jest w stanie swoją wiarą wywoływać przedziwne fenomenalne zjawiska. Chrystus wspomina o wierze, która przenosi góry. Niemniej należy pamiętać, że po grzechu człowiek stał się przede wszystkim istotą materialną i zapomniał o sile wiary, która jest przecież cnotą duchową, czy wręcz się jej wyrzekł. Zjawiska tej mało zbadanej wiary i magii (instrumentalizacji mocy boskich) zazwyczaj są ze sobą mieszane, a ich rozdzielenie i analiza wymagałyby osobnego studium.

(16)

Wydaje się, że gnoza i wiara stoją w opozycji na następującej płaszczyźnie: gnostyk posiada gnozę, czyli boską wiedzę o świecie, poznał świat na tyle, że sam potrafi zdecydować, jak postępować, rządzi sam sobą; z kolei wierny uznaje swoją niewiedzę, brak dostatecznego rozeznania dla decydowania o sobie, dlatego jest posłuszny Bogu, zdaje się na Jego wiedzę i rozumienie.

(17)

W antycznej gnozie zachodniej wymyślono nadboga, który znajduje się ponad Stwórcą świata, gdyż ten ostatni uznawany jest za złego. Wierny czci Stwórcę, a źródło zła upatruje w Księciu tego świata, potężnej rzeczywistości duchowej, która zawładnęła światem na przekór Stwórcy. Obaj jednak dzielą pesymizm dotyczący stanu świata, ma on jednak inny zasięg i podstawy.

2. Gnoza – zespół zjawisk

(1)

Postawa gnostycka, ezoteryczna, magiczna to prąd myślowy chaotyczny, trudny do uchwycenia w spójnym opisie. Można jednak wskazać zespół zjawisk gnostyckich:

• wiedza, poznanie mistyczne, wewnętrzne, ezoteryczne,

• elitarność, dostępność dla wybranych będących wyższym gatunkiem ludzi, segregacja ludzi,

• tajemnica i potrzeba wtajemniczenia,

• uzyskanie boskiego statusu człowieka lub jego duchowej części,

• iluminizm,

• spirytualizm, postrzeganie materii jako sfery gorszej, niższej od metafizycznej części rzeczywistości, względnie monizm, jednak w rozumieniu, zgodnie z którym zjawiska metafizyczne są ważniejsze od materialnych,

• podkreśla się indywidualizm i osobistą potrzebę doświadczeń iluminacyjnych, chociaż istnieje wiele grup, wyznań i szkół o sprecyzowanych doktrynach,

• poczucie władzy i boskości wywołuje w niektórych nurtach gnozy postawę amoralną, a niekiedy wręcz prowadzi do odwrócenia wartości dobra i zła (tzw. inwersji),

• znamienne dla kierunków gnostyckich jest posługiwanie się dualizmem sił oraz ich opozycjami w opisie rzeczywistości.

Boska wiedza może dawać władzę nad zjawiskami metafizycznymi. Jest to magia, okultyzm. Zjawiska gnozy, ezoteryki, okultyzmu są sobie tak bliskie, że bardzo często ujmuje się je pod wspólnym szyldem jednego z tych pojęć dla uproszczenia dyskusji. Historycznie nie były tożsame, jednak – zwłaszcza współcześnie – zmieszały się do tego stopnia, że trudno je rozdzielić. Istnieje coś takiego jak postawa ezoteryczno-magiczna, która jest łatwo odróżnialna w praktyce. Ona właśnie stanowi istotę szeroko rozumianej gnozy.

(2)

Utrzymywanie tajemnicy w gnozie wynikało z wymuszonej konspiracji. Ta z kolei harmonizowała z wizją świata raczej złego, a co najmniej „nieoświeconego”. Na takim świecie gnoza musiała być utrzymywana w poufności, jako zagrożona ze strony „nieoświeconych”. Gnozy długo funkcjonowały w tajnych stowarzyszaniach i dopiero ostatnio zostały masowo upublicznione.

(3)

Gnoza niekiedy dopuszcza reinkarnację. Może ma to jakiś związek ze świadomością, jak niewielu ludzi, o ile ktokolwiek, potrafi uczynić się doskonałym przez jedno życie.

(4)

U domyślnych podstaw gnozy leży jakaś postać monizmu, czyli przekonania, że Bóg, człowiek i świat są z jednej substancji. Jego odmianę stanowi koncepcja, zgodnie z którą tylko dusza ludzka jest z substancji boskiej lub przynajmniej ta boska substancja potrafi być w niej obecna. Wymyślano niezwykle skomplikowane mitologie na temat emanacji boskiej, która w miarę oddalenia staje się coraz mniej duchowa, a przez to materialna i nieczysta lub przynajmniej zwodnicza i nieużyteczna. Takie emanacyjne poglądy wyrosłe na podbudowie monizmu popularne są w Indiach.

(5)

W gnozie istotne w człowieku jest tylko to, co czyni go boskim, np. boska cząstka w duszy. W niektórych tradycjach będzie to zrozumienie jedności z Absolutem lub złudzenie istnienia od Niego osobnego. Szeroko pojęta deifikacja człowieka stanowi jedną z najistotniejszych cech gnozy.

(6)

Praktyczne realizacje gnozy na różny sposób czerpią z zespołu typowych zjawisk. W dzisiejszych czasach istnieje właściwie tyle jej odmian, ilu jest gnostyków, którzy z racji indywidualizmu samodzielnie kształtują swoje myślenie.

(7)

Gnoza – słowo to w zasadzie oznacza wiedzę, a w systemach metafizycznych zazwyczaj wiedzę boską oraz sposoby jej samodzielnego zdobywania przez ludzi. Ta samodzielna zdolność poznawania spraw boskich jest jak tytaniczny zryw człowieka, służący temu, aby samodzielnie stać się równym bogom.

3. Ezoteryzm i gnoza w Indiach

(1)

Za łącznik życia duchowego Indii z resztą świata uznaje się ezoteryzm. Nie jest to, jak mniemają czasem niektórzy hinduiści, wyróżnik hinduizmu, ale przeciwnie – normalna na całym globie praktyka metafizyczna. Faktem pozostaje jednak, że spotkanie Europejczyków z ezoteryzmem indyjskim zaowocowało jego eksportem na cały świat.

Hinduski ezoteryzm to joga, tantra i podobne praktyki. Ezoteryzm obejmuje praktyki oparte na obcowaniu z mocami duchowymi w celu uzyskania duchowych wglądów lub okultnych władz. Jest to zaawansowana forma tradycji szamańskich, animistycznych. Szaman przy użyciu praktyk medytacyjnych, rytmizowanego śpiewu i tańca, narkotyków (w Wedach – soma, w praktyce wielu jogów np. haszysz, konopie) wchodzi w kontakt z rzeczywistością pozamaterialną. Doznaje transu – depersonalizacji, migracji świadomości. Te same praktyki są istotą jogi, gdzie poszukuje się transu zwanego samadhi i depersonalizacji zwanej moksza. Przy okazji rozbudzają się moce jogiczne identyczne z szamańskimi.

Praktyki te w Indiach są oczywiście bardzo stare, zapewne pochodzą sprzed podboju Ariów. Związana z tym obecnie filozofia monistyczna (adwaita), wynikająca z poczucia łączności z mocami wypełniającymi wszechświat, stanowi podstawę religijności typu gnostyckiego opartej na upaniszadach. Trzeba jednak stanowczo podkreślić, że zjawiska ezoteryczne są właściwe całej ludzkości. Indie różnią się tylko tym od reszty świata, że w większości innych kultur ezoteryzm i okultyzm (wykorzystanie mocy uzyskanych ezoterycznie, także wróżbiarstwo wraz z astrologią, wglądy metafizyczne, podróże duchowe itp.) nie były tak szeroko praktykowane. W innych częściach świata czary i medytacje typu jogicznego zwykle traktowano jako coś dla nielicznych, a wiedza magiczna miała charakter tajemny i nierzadko bardzo kosztowny.

Wykorzystanie szamańskich praktyk na całym świecie często związane było także z medycyną duchową. W Europie do czasów współczesnych zachowała się instytucja zielarki-szamanki, która potrafi czarami rozeznać i uleczyć chorobę. Także popularny jest nurt tzw. bioenergoterapii, psychotroniki itp., który odwołuje się do okultyzmu tak zachodniego, jak i orientalnego.

(2)

Dźnana to wierzenia w Indiach zakładające poznanie sfery mistycznej typu gnostyckiego. Jako gnoza nie są specyficzne dla tego kraju, ponieważ takie praktyki stały się powszechne na całym świecie.

(3)

Przez tysiąclecia pomost między Indiami i Europą stanowiła Persja, a szerzej Bliski i Środkowy Wschód. Irańskie wierzenia i wierzenia Ariów były, zdaje się, historycznie identyczne albo podobne. Potem te kultury się rozeszły, ale wymiana między nimi pozostała bardzo żywa. Wierzenia perskich magów, bardzo stare i pierwotne, to zapewne typowe dla wielu kultur połączenie okultyzmu i nauki. Persja była także dziedziczką kultur mezopotamskich, w tym Babilonii z jej astrologią. Wschód Persji to z kolei Zaratustra z prastarym indoirańskim kultem ognia, z nauką o złu materii i ciała, o dobru duszy. Takie przekonanie silne jest także w Indiach. Z Persji pochodził Mani, który łączył tradycje Europy, Bliskiego Wschodu i Azji, tworząc własną religię gnostycką, uważaną za mieszankę m.in. chrześcijaństwa i buddyzmu.

(4)

Można pokusić się na wyliczenie indyjskich zjawisk typu gnostyckiego:

• atharwaweda – zaklęcia,

• mantra rozumiana jako rodzaj zaklęcia magicznego,

• dźnana – jako samodzielne poznanie wglądowe w sprawy ostateczne, aspekt tego rodzaju ma joga, jest to bliski odpowiednik pojęcia gnozy,

• siddhi – nabywanie mocy jogicznych utożsamiane z rozwojem duchowym, jest to jednak tylko rozwój okultystyczny,

• tantryzm – w całości kierunek okultystyczny, po trosze przeniknął wszystkie inne tradycje indyjskie,

• magia, astrologia, wróżenie,

• inwersja wartości i praktyki amoralne – tantra lewej ręki itp., sam wygląd świątyń zdobionych pornografią, praktyki paramagiczne z pomocą seksu pozamałżeńskiego, niegdyś także z dziećmi w roli prostytutek świątynnych, sakralizacja wyuzdania,

• segregacja ludzi według kryterium zdolności życia duchowego (warny).

W praktyce duchowościowej kierunek gnostycki w Indiach na wielu polach dominuje nad porządkiem wiary, zwłaszcza wśród elit duchowych. Lud indyjski jest raczej religijny i skupiony na kulcie świątynnym.

(5)

Ezoteryczne praktyki indyjskie obecne są w jodze, tantrze, buddyzmie, właściwie po trochu we wszystkich tradycjach, wszędzie tam, gdzie człowiek własnymi siłami poszukuje wglądu w sprawy duchowe, aby samodzielnie się uwolnić, zbawić. W rozumieniu zachodnim jest to postawa gnostycka i praktyczny ezoteryzm.

4. Gnoza – boska wiedza

(1)

U Greków gnosis oznacza wiedzę właściwą bogom o rzeczywistości jako takiej. W gnozie wygląda to podobnie – to wiedza, która czyni człowieka boskim. Może pochodzić bezpośrednio z poznania ponadzmysłowego lub być przekazywana między gnostykami. Nie uczynki, nie wiara ani miłość – to nie one czynią człowieka lepszym, lecz gnoza. Ta zdolność samodzielnego poznawania spraw boskich czyni człowieka w jakiś sposób nadbogiem w złej gnozie.

Gnoza to wiedza dająca władzę nad samym sobą w kontekście duchowym. Gnostyk nie oczekuje zbawienia, czyli pomocy od Boga w uzyskaniu wiecznego szczęścia. On je potrafi sam sobie zapewnić dzięki odpowiedniej praktyce i właściwej wiedzy o rzeczywistości duchowej. To bardzo ważny element, czyli samozbawienie i zdolność do samooczyszczenia duchowego. W tym miejscu łatwo opisać różnicę z chrześcijaństwem. Według Biblii dano ludziom ziemię, aby czynili ją sobie poddaną, tymczasem gnostycy usiłują poddawać sobie niebo.

W Indiach można odnaleźć wszelkie postawy metafizyczne, od religijnego zdania się na pomoc boską do absolutnie czystej gnozy opartej na okiełznaniu sił duchowych za pomocą własnej praktyki. Głównym motywem indyjskich nurtów ezoterycznych jest właśnie rozwój świadomości (a wiec nabywanie wiedzy) i zespolenie człowieczej świadomości z Brahmanem. Nauczanie hinduskie bardzo silnie wskazuje na sprawy świadomości, czyniąc z niej centralne pojęcie doktryny. Jest to silnie powiązane z postawą gnostycką.

(2)

Pochodną zamiłowania do wiedzy jest skłonność do uczoności. Wielu gnostyków poznaje rozległą literaturę ze swojej dziedziny. Atrybuty gnostycyzmu stanowią bardzo skomplikowane mitologie, z kolei magii – księgi magiczne z formułami zaklęć i opisem innych narzędzi magicznych.

(3)

Gnoza nie jest z definicji publicznie dostępna, a jej przymiot stanowi tajemnica. Z tego powodu gnostyk dostępuje w wielu tradycjach wtajemniczenia. Przykładowo wtajemnicza mistrz, następuje inicjacja obrzędowa, ponowne narodziny i przekształcenie świadomości.

5. Ezoteryzm i postawa medytacyjna ku wnętrzu człowieka

(1)

Ezoteryzm to praktyki zmierzające do wglądów metafizycznych. Mają być głębszą, elitarną treścią religijną w przeciwieństwie do publicznie dostępnej wiedzy egzoterycznej. W Indiach przez tysiąclecia czczone teksty, niedostępne profanom, przekazywano jedynie ustnie w ramach danej linii przekazu. Ich treścią był ezoteryczny przekaz zastrzeżony dla wybranych. Nauki te, zawarte w upaniszadach, traktowano jako ostatnie i szczytowe osiągnięcie religii opartej na Wedach, dlatego nazwano je wedantą, czyli zakończeniem Wed. Dla niewtajemniczonych dostępne były tylko wcześniejsze i prostsze treści wedyjskie.

(2)

Gnoza przypisuje ludziom zdolność poznawania wiedzy boskiej, co de facto czyni ich równych bogom.

(3)

Ezoteryzm to skierowanie uwagi na doznania duchowe, wewnętrzne. Dziś poszerzono zakres znaczeniowy terminu „mistyka’’ w taki sposób, że ezoteryzm i mistyka religijna zostały wymieszane. Należy jednak pamiętać, że nie są one tym samym. Ezoteryzm często dąży do wyćwiczenia władz człowieka do eksplorowania sfery metafizycznej. Z kolei mistyka chrześcijańska, owszem, wymaga przygotowania i oczyszczenia serca, ale zawsze jest darem od Boga, nigdy ludzkim, samodzielnym wglądem.

(4)

Kierunki gnostyckie raczej lekceważąco traktują świat materialny, szczególną uwagę kierują zaś ku sprawom spirytualnym i praktykom pozostającym z nimi w łączności, ku wszelkim formom „medytacji” ezoterycznych. Typowy gnostyk to ktoś zwrócony w stronę swojego wnętrza, poprzez które poznaje światy duchowe.

6. Elitaryzm

(1)

Elitarność, ekskluzywizm i segregacja ludzi to zbliżone pojęcia i zjawiska. Na gruncie gnozy widać, że zwłaszcza historycznie dostęp do gnozy był ograniczony do wąskiej grupy wtajemniczonych. Dodatkowo tylko nieliczni wykazywali predyspozycje do tej drogi duchowej. Wynikowo gnostycy uznawali siebie za wybranych, obdarzonych boską iskrą – pneumatyków, czyli ludzi duchowych, nadludzi. Gnostycy bywają niezwykle wyniośli. Resztę ludzi traktują jako niemal zwierzęta pozbawione boskiego pierwiastka, podludzi. Dziś poglądy gnostyckie zostały spopularyzowane, więc te aspekty się zacierają. Niemniej, gnostycy o rozbudzonych władzach metafizycznych zazwyczaj popadają w dość poważną pychę (hybris). Nawet gnostycka bajka o Harrym Potterze podkreśla niski status ludzi niemagicznych, mugoli. To nie jest fikcja literacka, tylko podstawowa cecha gnozy.

(2)

Dawne gnostyckie segregowanie ludzi odbywało się według ich zdolności do deifikacji. De facto postrzegano jakby różne gatunki ludzi. Sami gnostycy nazywali siebie pneumatykami (pneuma – „duch”) posiadającymi boski pierwiastek i zdolnymi do deifikacji. Poniżej byli psychicy o mniejszych zdolnościach duchowych, ale mogący jakoś z gnozy skorzystać. Najniżej byli somatycy, istoty w zasadzie jedynie fizyczne, unurzane w fizyczności bez nadziei na duchowe uwznioślenie.

(3)

W Indiach domniemana kondycja duchowa płynąca z odpowiedniego urodzenia i segregacja ludzi według tego kryterium stały się konstytucją ustroju społecznego. Najwyżej w hierarchii znajdują się bramini, którzy są jak nadludzie, już niemal boscy, obdarzeni zdolnością przyswajania spraw boskich i rychłego samoubóstwienia. Im tylko dostępne były najbardziej tajemne teksty religijne. Poniżej nich miejsce zajmują warny wyższe kszatrijów i wajśjów. Najniżej znajdują się najmniej ludzcy i boscy, a bliżsi zwierzętom – są to pogardzani siudrowie i zupełnie wykluczeni z porządku duchowego podludzie w postaci niedotykalnych. Przez wieki podobny status przysługiwał cudzoziemcom, mlećchom.

(4)

Elitaryzm gnozy wiąże się z jej indywidualizmem. Dotyczy on zwłaszcza współczesnych neognostyków zachodnich, ale w Indiach nie jest też niczym dziwnym. Człowiek stara się o deifikację sam dla siebie, więc i inni ludzie niespecjalnie go obchodzą. W ten sposób człowiek może stać się własnym, jedynym i ostatecznym celem. Dążenie do deifikacji i skupienie się na sobie prowadzi do specyficznego dla gnozy kultu samego siebie i duchowego egoizmu. Niestety, ta wada nie dotyczy wyłącznie gnostyków, ale udziela się jako podstawowe znamię upadku wszystkim ludziom. W gnozach zyskuje jednak podbudowę teoretyczną i metafizyczną.

7. Dualizm i opozycje

(1)

Gnozy nierzadko oparte były na silnej opozycji, wręcz aktywnej walce ze sobą dwu zasad, światła i ciemności, materii i ducha. Konfrontacja ta prowadzi do wyniszczenia drugiej strony, na przykład wyniszczenia ciała w ascezie. Walka ta jest znamienna dla gnoz.

(2)

Gnozy często przedstawiają świat językiem opozycji. Przykładowo tantryzm opisuje w człowieku moc dnia i nocy, słoneczną i księżycową. Śiwa i Śiakti, linga i joni to też takie opozycje w popularnym lingajoni. Alchemia chińska (zewnętrzna i wewnętrzna), oparta na teorii Yin-Yang, jest tu wręcz wzorcowa. Filozofie tego typu są bardzo stare, ich symbole i idee pochodzą z odległej prehistorii. Gnozy kultywują te poglądy i pożytkują je dla celów magicznych.

(3)

Niekiedy jest obecny także bardzo niebezpieczny dualizm wartości. To pogląd znany w manicheizmie dotyczący boskości zła, niekiedy wyrażający konieczność zła. Inni głoszą równowartość zła i dobra. Gdy oglądamy bajki gnostyckie, np. Gwiezdne wojny, mamy jak na dłoni jedną z odmian tego dualizmu w nauce o dobrej i złej stronie mocy. Wynikowo deifikuje się zło, co jest krokiem w kierunku otwartego satanizmu i inwersji wartości. Sataniści często związani są z okultyzmem, w swoich symbolach także wyrażają równoważność zasady dobra i zła, dokonując jednak apoteozy swoiście rozumianego zła. To bardzo szkodliwy błąd.

Kultywuje się też filozofię relatywizmu moralnego, zgodnie z którą nie należy dążyć ani do dobra, ani do zła. Ostatecznie pozwala to osiągnąć stan oderwania od rzeczywistości naznaczonej tymi przymiotami.

8. Spirytualizm i antymaterializm

(1)

Gnoza to dziedzina duchowa, historycznie dość silnie nastawiona przeciw materii i jej sprawom. Z tego powodu gnostycy uprawiają niekiedy wręcz morderczą ascezę, która ma za zadanie umożliwienie penetracji spraw metafizycznych dzięki oderwaniu od materii. Antyczny manicheizm modelowo wręcz dzielił świat dualistycznie na dobrą metafizykę i złą materię. Niechęć do materii potrafiła prowadzić do rezygnacji z rodzenia dzieci, a nawet do praktyk samobójczych, na szczęście tylko w najskrajniejszych postaciach doktryn.

(2)

Podobnie jest do dziś w Indiach, gdzie nieufnie patrzy się na świat materialny jako na ułudę odciągającą od jedynie ważnych spraw duchowych. Tu także jest wiele ascezy i ascetów. Kraj ten pod tym względem do dziś imponuje reszcie świata, gdyż tak surowej ascezy nie spotyka się już nigdzie indziej.

(3)

Współczesna neognoza New Age patrzy na to inaczej. Jest zwykle monistyczna i zależnie od odmiany widzi w materii niższą formę tego samego istnienia, grubsze postaci energii. Czasem odwrotnie – traktuje sferę duchową jako po prostu subtelniejszą substancję, którą można badać i nad którą można panować dzięki odpowiedniej wiedzy. New Age nie ma spójnej filozofii, ale tak właśnie wygląda jej główny nurt. Jest to gnoza „naukowa” chętnie imitująca język fizyki. Zasada jednak pozostaje ta sama – umysł ludzki dzięki wiedzy zdolny jest zawiadywać na równi sprawami materialnymi i metafizycznymi.

(4)

Ciało w wielu kulturach spirytualistycznych bywa traktowane wraz z całą materią jako jedynie grób dla duszy czy też jako mało użyteczny pojazd. Starożytni Grecy mieli nawet takie powiedzenie Soma sema, czyli „Ciało – grób”.

(5)

Gnozy różnie tłumaczą swój antymaterializm i antykosmizm. Dawniej w ich obrębie wierzono, że był zły stwórca, który stworzył świat jako też zły. W Indiach mówi się o niższych mylących energiach boskich, danych po to, aby zwodzić ignorantów (interpretacja krysznaicka). Czasem może to być po prostu konstatacja, że świat, jaki by nie był, to nigdy nie można go porównać w doskonałości z pozaświatową Pełnią.

Teoria złego stwórcy albo udziału złych pierwiastków w stworzeniu świata lub przynajmniej człowieka jest ukłonem w stronę Boga. To bardzo stara teodycea usiłująca zachować w sercu miłość do Boga mimo doświadczenia nieszczęścia, choroby, kalectwa i śmierci na świecie. Zmaganie z kwestią zła było podstawowym problemem ludzi myślących, wręcz panhistorycznym zadaniem danym człowiekowi. To jak zagadka sfinksa, której rozwiązanie ratuje życie jednostki. W tym przypadku życie duchowe, tę wewnętrzną wiarę w dobroć Boga. Historycznie rzecz ujmując, takie rozumowanie należy doceniać. Wywodzi się ono wprost z wielobóstwa, zakładającego bogów zarówno życzliwych człowiekowi, jak i nieżyczliwych, łagodnych i groźnych, dobrych i złych.

(6)

Skutkiem spirytualizmu był sceptycyzm wobec pożądań ciała. Stąd pochodzi asceza właściwa wszystkim kierunkom metafizycznym, w gnozie szczególnie surowa. Widzieć naocznie możemy to jeszcze w Indiach u różnych grup ascetycznych.

9. Neognoza Nowej Ery

(1)

Nowa Era (ang. New Age, dalej: NE) to prąd kulturowy, który nie jest jednolity, to istny chaos przekonań, poglądów i teorii. Jak złapać mgłę? Jak opisać chaos? Jak ubrać zjawę w ciasny garnitur pojęć? NE jest skomplikowanym zjawiskiem, a wielu jego uczestników w żadnym razie z nim się nie identyfikuje, nawet nie kojarzy, że to, co robią, należy do tego kręgu. Idee NE chętnie przedstawiają się jako główny nurt, jako ortodoksja najwłaściwszej religii ludzkości, która jest dopiero odkrywana. To dość typowe dla zjawisk gnostyckich spotykających się z ortodoksyjnymi, a twierdzenie to ma tysiące lat liczącą historię.

Można w tym chaosie wskazać punkty, atraktory, wokół których działanie tego chaotycznego prądu kulturowego się obraca. Niemniej, istnieje znaczna liczba jego wyznawców, którzy świadomie się nie identyfikują z żadnym z nich. Brak samouświadomienia stanowi wręcz jedno z głównych prawideł u wyznawców NE. Spora część jej uczestników nie określi się tym mianem, a wręcz uzna je za potwarz. Termin „Nowa Era” jest bowiem używany przede wszystkim (ale nie tylko) przez krytyków tego zjawiska jako dość nieprecyzyjne, ale jedyne szeroko uznane oznaczenie tego ruchu kulturowego.

Ta nazwa nie jest pomysłem krytyków. Istnieją – przede wszystkim w USA – środowiska będące pogrobowcami ruchu hippisowskiego, które stworzyły i kultywują założenia NE. Stanowi to niejako twarde jądro tego ruchu kulturowego. W tym wydaniu NE polega na powrocie do wszelkich pierwotnych duchowości przedchrześcijańskich, ezoterycznych i praktyk z nimi związanych. Według nich kończy się astronomiczna era ryb, a zaczyna era wodnika, czyli ta właśnie nowa, wyczekiwana era. Era ryb jest kojarzona z panowaniem chrześcijaństwa, a wodnik ma przynieść jego obalenie i wyzwolenie wszelkich sił magicznych – dawnych i świeżo odkrytych. Ma nastąpić powrót do natury, do osobistego przeżywania mistyki (naturalnej lub pogańskiej). Świat ma przepełnić atmosfera powszechnej przyjaźni i szczęścia opartego na obcowaniu z metafizyką i przyrodą. Nastanie pokój i przyjaźń.

Jak widać, wyznawcy NE programowo i definicyjnie stawiają się w opozycji do instytucjonalnego chrześcijaństwa, można więc powiedzieć, że NE to według własnego programu siła wroga chrześcijaństwu ortodoksyjnemu.

Ruch ten w tym wydaniu nie jest uprawiany przez całą jego społeczność. Szeregowi wyznawcy NE dość bezrefleksyjnie biorą udział w poszczególnych zjawiskach i praktykach z tego kręgu. Czyniąc jednak pewne postępy, prędzej czy później spotykają się z ideologią twardego jądra, co nie znaczy, że zawsze ją w całej rozciągłości akceptują.

Kim są ci ludzie? Należy wskazać na następujące osoby:

• ktoś, kto nosi indiańskie amulety,

• wielu zbiera kamienie półszlachetne i kryształy jako magazyny energii,

• ktoś rozmawia z delfinem, który go nawiedza,

• ktoś jest krisznaitą, a jednocześnie szkoli się w szkole medytacji opartej na jodze, ma przy tym fajne wizje, np. widzi wszystko na pomarańczowo,

• ktoś dobiera zioła wahadełkiem,

• ktoś widzi aury ludzi, w tym na zdjęciach,

• ktoś medytuje na modłę Indian albo Cyganów,

• ktoś wierzy w boginię Gaję, Matkę Ziemię, której jesteśmy częścią,

• ktoś inny hipnotycznie dociera do swoich wcześniejszych wcieleń,

• ktoś musi codziennie wykonywać stosowną medytację, żeby nie utracić łączności z energią kosmiczną,

• ktoś uczy się od lamów lamaizmu, ktoś inny – jogi,

• ktoś wierzy w moc liczb, skupia się na kabale i numerologii,

• ktoś uzdrawia innych, obdarza ich energią, rozpoznaje chore miejsca, widząc aurę, lub wyczuwa słabsze punkty na ciele, dotykając je dłonią,

• ktoś rozmawia z duchami przez magiczną planszę,

• ktoś rozwija swój umysł, zwiększa jego możliwości przez metodę Silvy,

• ktoś słyszy w głowie głos swojego duchowego przewodnika, który podszeptuje mu cały czas, co ma robić,

• ktoś wróży,

• ktoś stawia horoskopy i śledzi ruch planet,

• ktoś robi sobie piramidę i w niej siedzi, bo to pobudza energię,

• ktoś rozmawia z ufo, wyznaje paleastronautykę, wierzy razem z Daenikenem, że bogiem była kosmiczna rasa,

• ktoś widzi przyszłość albo widzi na odległość, jasnowidzi,

• ktoś mentalnie potrafi wpłynąć na zachowanie innych,

• ktoś powraca do praktyk druidów,

• ktoś inny „ma chrapkę” na cudzą energię i po cichu ją przejmuje, choć wie, że tamten może stracić zdrowie (tak przynajmniej wierzy),

• ktoś wykonuje superprzyjemny masaż polinezyjski Ma Uri albo masaż tybetański,

• ktoś oczyszcza się przez rebirthing – regresję do początku swojego życia i do poprzednich wcieleń,

• ktoś z zapałem powtarza afirmacje, ktoś inny stosuje wizualizacje w medytacji (którymi próbuje zaklinać rzeczywistość, zmieniać ją),

• ktoś mantruje, żeby pobudzić czakramy (magazyny energii w człowieku), zakłada mudry w każdej sposobności,

• ktoś zaklina rzeczywistość, korzystając z „mocy swojego Wyższego Ja”,

• ktoś oddziałuje na swoje czakramy kolorami,

• ktoś ugania się po świecie i odwiedza czakramy Ziemi,

• ktoś leczy koloroterapią (pochodzi od wierzeń o różnych kolorach ludzkich czakramów),

• ktoś organizuje spotkania dla magicznych kobiet na wzgórzu w środku nocy, pląsy przy ogniu (co jeszcze – to wiedzą tylko uczestniczki),

• ktoś organizuje imprezy w stylu szamanów indiańskich (tipi z sauną, jakieś zioła, oczyszczenia),

• ktoś diagnozuje z tęczówki oka (irydologia),

• ktoś spala włożone do ucha konchy indiańskie, których mogą dotykać tylko inicjowani rytuałem szamańskim, • ktoś inny przytula się do drzew, żeby się doładować,

• wszyscy rozwijają się duchowo.

Można więc wskazać typowe wyznaczniki NE:

Synkretyzm

Na ołtarzykach w NE stawia się wszelkie możliwe bożki z całego świata, także krzyż, Matkę Bożą Częstochowską, aniołki, w myśl zasady: „Wszystkie drogi prowadzą do Boga”.

Utylitaryzm metafizyki

Cała ta mnogość sprzecznych często zjawisk wcale się nie wyklucza w praktyce. Ba, ta sama osoba może praktykować metody, które logicznie sobie przeczą. W niczym to jednak nie szkodzi – grunt, że działają. Kluczem do zrozumienia NE jest właśnie działanie zjawisk metafizycznych w sposób oczekiwany przez człowieka, a nawet na jego żądanie, najlepiej od razu i na zawołanie. Podstawę wartościowania tych zjawisk dla samych ich wyznawców stanowi przede wszystkim to, czy działają, czy sprawdzają się w praktyce. W zasadzie nie prowadzi się pogłębionej analizy doktrynalnej, jest to czysty irracjonalizm. Towarzyszy temu jakby rozumowe otępienie. Dopiero po wyjściu z NE zaczyna się o tych zagadnieniach myśleć obiektywnie.

Magia

Z tym utylitaryzmem wiąże się magia jako użytkowe zastosowanie metafizyki. Jest ona czymś pożądanym, ale według NE tylko biała. Zła magia została przeznaczona dla złych ludzi, ale wiadomo, że istnieje. To oczywiście przesąd – magia jest jedna i w całości jest złem.

Woluntaryzm

Wola człowieka sama w sobie ma moc sprawczą. Wystarczy mocno chcieć i tę chęć wyrażać, a rzeczywistość musi się przemienić według naszej woli. Wolę realizuje się przede wszystkim przez okultystyczne formy tzw. afirmacji i wizualizacji (zaklinania rzeczywistości przez słowa i wyobrażenia). Przykładowa wizualizacja okultystyczna: wyobrażenie stanu rzeczy zmienionego moją myślą. Pamiętam przykładowo całkiem poważne porady w sytuacji, kiedy jakaś sukienka nie pasowała na elegantkę. Kobieta ta miała sobie wyobrażać obraz siebie w tej sukni, ale idealnie leżącej, co miało spowodować taką przemianę. Pogląd ten jest skrzywioną formą wiary w przyszłość, we własne siły, w pomoc Opatrzności.

Ezoteryzm i mistycyzm gnostycki

Swój początek bierze w religiach niechrześcijańskich, szamańskich, animistycznych. Jest współczesnym powrotem do tych kultur, niekiedy w zawoalowanej postaci. Szczególnie silny okazuje się wpływ zwykle bardzo uproszczonej jogi, a co za tym idzie hinduizmu.

Samoubóstwienie

Człowiek jest sam dla siebie ostatecznym dobrem: „Cały świat, także ten mistyczny, służy właśnie mnie i ma być mi posłuszny”. Jest to fundamentalna pycha. Chrześcijanin wie, że sam jest przede wszystkim sługą. Nasza wola musi poddać się Wyższej Istocie.

Kanałowanie, channeling

Istnieją w zaświatach siły i istoty, które chętnie udzielają swojej mocy. Można do nich sięgać w celu uzdrawiania lub poznania. Dawniej nazywało się to po prostu mediumizmem. Medium pozwala zawładnąć sobą obcej istocie duchowej, często tracąc w tym czasie świadomość. Jest to klasyczne opętanie „na życzenie”. Może wiązać się z otwartym spirytyzmem. W NE nazywa to się kanałowaniem.

Trójpodział

Pomiędzy sferą materii a duchowości i Boga znajduje się co najmniej jedna sfera astralna, energetyczna – ani materia, ani duchowość. Energię postrzega się w kontekście czysto mechanicznym i materialistycznym, inni przyznają jej charakter i pochodzenie od Boga. Nie ma tu zgody i każdy może wierzyć po swojemu, dopasowując te przekonania do swojego dotychczasowego światopoglądu. Ta sfera astralna, energetyczna jest niejako alternatywnym łącznikiem pomiędzy materią i duchem. Duchowość przestaje być groźna, staje się dostępna i osiągalna wedle własnej woli i w dowolny sposób dzięki energetycznym praktykom. Wynikowo przestaje być istotna, bo wymiar astralny okazuje się dominującym i alternatywnym dla duchowości w ogóle. W ten sposób pojawia się pseudoduchowość magiczna, nad którą człowiek może panować za pomocą praktyk ezoterycznych i okultystycznych.

Obraz świata kreowany przez NE jest dość sugestywny i łączy (oczywiście pozornie, na gruncie wyżej opisanym) duchowość i naukę. Pojawia się tam też mistyka alternatywna, astralna i to łatwo dostępna.

Antyintelektualizm, tzw. tolerancja

Mamy skłonność do poszukiwania prawdy, a przynajmniej kształtowania sobie obrazu świata, który będzie wewnętrznie niesprzeczny. Adept NE może próbować taki spójny obraz dla siebie wytworzyć, ale jeśli zobaczymy większą grupę adeptów, natychmiast odkrywamy, że wierzą w rzeczy sprzeczne pomiędzy sobą. Tu pojawia się problem tzw. tolerancji, który w wydaniu NE przejawia się po prostu nieprowadzeniem intelektualnej refleksji nad doświadczeniami. Dlatego też literatura związana z tym ruchem jest po prostu infantylna, pełna zabobonnych przekonań i pseudonaukowych teorii. W NE brakuje rozsądku, jest jako całość irracjonalna. Jej adepci sprawiają wrażenie ludzi zamkniętych na jakiekolwiek twierdzenia i obserwacje przeciwne ich wierzeniom. Co bystrzejsi stwierdzają, że jedyny dogmat tej religii stanowi wiara w energie, ale także niejednolicie rozumiane (bioenergię, kosmiczną energię, wibrację itp.). Dlatego też twierdzi się, że NE to religia monistyczna, a podstawą jej teorii jest wiara we wszechobecność energii. Należy też zauważyć, że NE to reakcja przeciw zachodniemu racjonalizmowi i pozytywistycznemu materializmowi, które to opierały się na rozumie. Także dlatego NE jest antyintelektualna.

Paradoksalnie ruch ten głosi epokę oświecenia – wiek nowej, zbawczej wiedzy i nauki. Jak dawniej w gabinetach pierwszego oświecenia głoszono naukowość, a uprawiano czary i sprawowano czarne msze, tak jest i dzisiaj. W stosunku do ortodoksyjnych religii NE nazywa siebie naukowym światopoglądem i neguje religijność jako nienaukową. To skomplikowane i nielogiczne zjawisko.

Estetyzm emocjonalny

Jest to podział emocji na dobre i złe oraz postaw i działań człowieka w oparciu o przeżywane emocje.

Specyficzny stan emocjonalnej rozkoszy duchowościowej to stan jak najbardziej pożądany. Tyle że jest to wyćwiczona egzaltacja, obowiązkowa maska tego środowiska. Ta przesadna wesołość przypomina upojenie. Zanika wówczas samokrytycyzm i nic nie trafia do świadomości. Miesza się prozelicki zapał z euforią odkrycia łatwej drogi do zbawienia oraz zerwaniem kontaktu z rzeczywistością, co z kolei powoduje pycha. Przeżyłem to dawno temu na własnym przykładzie, kiedy byłem zaangażowany w NE.

NE bardzo stanowczo dzieli emocje na dobre i złe. Te pierwsze wywołują dobre, twórcze wibracje/energie, których się poszukuje i które się wzmaga. Negatywne emocje uważane są za złe (moralnie!). Powodują one złe energie, z których trzeba się oczyszczać na drodze magicznych oczyszczeń i praktyk ezoterycznych, z tego względu należy ich unikać i je niwelować. Oczywiście to niwelowanie to nic innego jak głębokie wyparcie, które z czasem powoduje, że wyparte emocje „wychodzą do wierzchu” w sposób wolitywnie niekontrolowany. Tym sposobem postępuje efekt swoistego psychicznego zatrucia, gdzie wyparcie negatywnych emocji i wolitywne, egzaltowane dążenie do stanów euforyczno-rozkosznych w istocie degraduje psychikę, choć obraz zewnętrzny może się wydawać początkowo sympatyczny. Niemniej, emocje negatywne z czasem biorą górę (wszak działają poza kontrolą woli), co prowadzi np. do braku panowania nad agresją, napadów złości, zgorzknienia, depresji, melancholii, poszukiwania kozłów ofiarnych – wrogów do poniżenia itp. Tym obiektem agresji często jest normalne społeczeństwo, a niemal zawsze ortodoksyjna religia.

Cierpienie ma być pochodną złych energii (czyli złych emocji u ich źródła), więc wyzwolenie od cierpienia (czyli zbawienie) realizuje się poprzez ezoteryczną pracę nad energiami. Jest to więc nauka samozbawcza.

NE będzie więc przy każdej okazji głosić miłość, ale nie chodzi tu o miłość w znaczeniu chrześcijańskim. Będzie to raczej przesłodzona przymilność, a nie autentyczna sympatia czy życzliwość.

Chrześcijaństwo nie wartościuje moralnie emocji. Człowiek posiada emocje zarówno pozytywne – przyciągające, jak i negatywne – odciągające od swojego przedmiotu. Prosta obserwacja potwierdza, że do normalnego życia potrzebne są i jedne, i drugie; ważne, żeby były pod kontrolą woli, świadome i uporządkowane.

Oczywiście emocje są nośnikami woli, a tę powinniśmy mieć dobrą, a nie grzeszną.

Konsumencka religia – symonia

Duchowość NE jest doskonale dostosowana do naszej rozpasanej w przyjemnościach i wygodzie epoki. Wszystko można kupić w supermarkecie: księgi magii, tajemne instrumenty, a nawet ezoteryczne oświecenie. Dostaniemy je od jakiegoś mistrza (np. reiki), który za parę złotych odprawi rytuały inicjacyjne, a te bardzo szybko wprowadzą adepta w moce okultystyczne lub ezoteryczne oświecenie. Za pieniądze można kupić sobie wiele metafizyki.

Monizm i panteizm

Niekiedy jest otwarty, czasem jedynie gdzieś w domyśle. Zwykle odwołuje się do pojęcia energii jako pierwiastka scalającego i przenikającego wszelkie byty. W monistycznej interpretacji twierdzi się, że każda substancja jest jedynie wibracją energii, a zaraz potem dopowiada się, że to samo przekonanie można odnaleźć w fizyce, gdzie E = mc2, czy jakichś nowoczesnych teoriach kosmologicznych. W przypadku twardego jądra NE monizm stanowi jego istotę. Dla poszczególnych uczestników wcale nie musi być uświadamiany, po prostu postępują tak, jak ich nauczono, bez filozoficznych wycieczek.

Twierdzi się, że pierwotni ludzie rozumieli istotę wszechrzeczy w sposób naturalny, a utracie przez ludzi ezoterycznego zmysłu duchowego winna jest cywilizacja w dzisiejszej postaci. „Gdybyś żył w dżungli parę lat w oderwaniu od techniki, to samoistnie wróciłyby ci wszelkie zdolności ezoteryczne i władze okultystyczne” – można usłyszeć.

(2)

NE i panreligia

Jak wygląda świat religii pierwotnych, naturalnych? W pewnym uproszczeniu jest to zbiór wierzeń indywidualnych lub większych i mniejszych grup religijnych, które nie wpływają na siebie wzajemnie, chyba że mają wspólne punkty. Przykładem i wzorem dla NE wydaje się świat hinduizmu – wiele lokalnych wierzeń i sekt. NE przenosi to do swojej praktyki – wspólne, ale nieobowiązkowe wierzenia i bardzo mocno zarysowany indywidualizm. Projektuje się więc panreligię pozornie indywidualistyczną, ale opartą na poszanowaniu pewnych podstawowych pojęć, takich jak energia. Obiecuje się, że ta panreligia zlikwiduje waśnie między ludźmi, aż w końcu nastanie globalna harmonia. Istnieje np. przesąd, że jeśli 1% ludzkości zacznie medytować ezoterycznie, to na świecie nastanie pokój. Jest to więc bardzo kusząca oferta duchowa.

Nowa Era jako neognoza eroduje religie i światopoglądy swoim hedonizmem i poczuciem władzy nad metafizyką. Tworzy się taki zerodowany nurt chrześcijaństwa oparty na wyżej wymienionych elementach: indywidualizmie mistycznym, antyintelektualizmie i synkretyzmie z innymi religiami. Propaguje się mieszaniny duchowości zaczerpniętych z chrześcijaństwa, ale najbliższe w wyrazie medytacjom gnostyckim (modlitwa Jezusowa, duchowość Obłoku niewiedzy), przenosząc w nich akcenty w taki sposób, aby jak najlepiej pasowały do neognozy. Dochodzi do reinterpretacji nawet podstawowych pojęć, takich jak kontemplacja, którym nadaje się znaczenia ezoteryczne. Ducha Świętego nazywa się energią itp., wymyśla się „Jezusa Kosmicznego”, będącego skrzywioną panteistyczną koncepcją Logosu. NE eroduje także jogę, czyniąc z niej zabawę dla znudzonych. W tym klimacie duchowym spłycają się także tradycje buddyjskie. Ludzie Zachodu bawią się nimi tak samo, jak przywykli bawić się wszystkim, co napotkają.

Odchylenie neognostyckie występuje u pozornie ortodoksyjnych katolików, którzy dopuszczają pojedyncze elementy tej doktryny i mieszają z ortodoksyjnymi, np. katoliczka uprawiająca jasnowidzenie jako – w jej mniemaniu – dar Boży. Ktoś inny ma wahadełko i zadaje mu pytania. Ktoś uzyskuje przesłania za pomocą automatycznego pisma, tzn. ręka porusza się sama pod władzą innej istoty – typowy sposób mediumizmu. Dotykamy tu już spraw niejako wewnątrzkościelnych, chociażby licznych fałszywych objawień. Rzecz w tym, że część z nich niesie przesłanie NE, zwłaszcza gdy przychodzi drogą mediumiczną, np. przez automatyczne pismo.

(3)

Ciemna strona oświecenia NE

Pochodzenie sił okultystycznych jest dla chrześcijanina zupełnie nietajemnicze. Demon pragnie adoracji przez człowieka. Świat duchów i bożków (demonów) wypełniał duchowość pierwotną przed oświeceniem światłem Ewangelii. Demon potrafi służyć człowiekowi w zamian za przyznanie mu boskiego statusu – pamiętajmy, jak kusił Chrystusa, któremu za jeden ukłon chciał dać cały świat…

Demon jednak pozostaje demonem. Świat NE wcale nie jest taki od środka milutki. Owszem, istnieje grupa frontmenów, którzy opływają we wszelkie dobra i luksusy. Przecież w NE duchowość się sprzedaje za niezłe pieniądze, dla wielu to sposób utrzymania. Funkcjonuje też grupa apostołujących entuzjastów – pamiętajmy, że niepisany obowiązek stanowi okazywanie afirmacji (dobre emocje) poglądów. Dlatego dla osoby postronnej dostępny jest obraz dobrobytu, ekstatycznej radości, mistycznego uniesienia, bombardowania miłością, wszechświatowej przyjaźni. Kto jednak pozna te środowiska lepiej, z czasem dowie się, jak wielu w nich ludzi dziwnie cierpiących. Wszak uczuciowość jest tam egotyczna i plastykowa, niczym u lalek Barbie. Więzi międzyludzkie są dość powierzchowne. Do tego pojawiają się manifestacje demoniczne – widoczne często nie na okultyście, ale jego rodzinie. Zdarza się, że nagle żona takiego człowieka dostaje ni z tego, ni z owego kompletnego obłędu i ucieka z pozornie normalnego domu z kryminalistą. Dzieci stają się wrogie rodzicom. Zdarzają się niewytłumaczalne schorzenia. Do tego dochodzą manifestacje dla chrześcijanina zupełnie czytelne: dziwne doznania we śnie, dręczenia demoniczne, koszmarne wizje i zjawy, wreszcie opętania. Wyznawcy NE tłumaczą to sobie nieoczyszczonymi i zaburzonymi energiami i zalecają jeszcze szersze stosowanie ezoterycznych medytacji i oczyszczeń. Skutek można sobie wyobrazić – jest jedynie gorzej.

Wyzwolenie się od NE i zwrócenie się do Stwórcy przynosi często natychmiastową pomoc Bożą. Niemniej rany psychiczne leczą się bardzo długo, czasem całe życie.

(4)

Następuje dziś odrodzenie szamanizmu, czyli okultyzmu, który ogarnia świat jako quasi-religia. Trwa odrodzenie wszelkich prób manipulowania rzeczywistością za pomocą rozmaitych technik władania umysłem nad materią, od alchemii i astrologii po tzw. pozytywne myślenie i jego pochodne, np. NLP.

10. Wady gnozy

(1)

Negatywne zjawiska związane ze złą gnozą:

• lekceważenie Stwórcy i wymyślanie alternatywnych kultów,

• w gnozie dualnej ubóstwienie zła, nawet w ten sposób, że Stwórcy przypisuje się złe zamiary, złe przymioty itp.,

• nienawiść do materii i zwykłego pożytecznego życia w świecie,

• amoralność, skłonność do nadużyć: z jednej strony praktykuje się ascezę tak straszną, że aż niemal samobójczą i lekceważenie normalnych obowiązków życiowych, z drugiej strony pojawia się skłonności do usprawiedliwiania grzechu swoim „rozwojem duchowym”,

• sprzedaż za pieniądze uzdolnień metafizycznych, co czyni pieniądz najwyższą wartością; popularne zwłaszcza dawniej wśród magów,

• uznanie, że wysoki stan wiedzy, poznania, świadomości spraw metafizycznych jest ostatecznym celem, wystarczającym dla człowieka czy to w postaci uczoności z odpowiednich ksiąg, czy to uzyskania pewnych metafizycznych wglądów,

• agresja wobec chrześcijaństwa lub innych łagodnych i pokornych form religijności.

Można to nazwać błędami wiary, gdyż mówimy o ludziach wykazujących się jakąś wiarą w sferę metafizyczną w przeciwieństwie do ateistów. Co ciekawe, istnieją formy ateizmu będące filozoficzną gnozą, obiecujące szczęście na ziemi dzięki własnemu, ludzkiemu wysiłkowi, pisał o nich E. Voegelin. Te błędy wiary przytrafiają się niestety we wszystkich religiach i tradycjach duchowych. Są one rodzajem zepsucia człowieka właściwego wierzącym. Dla niektórych tradycji duchowych stanowią wręcz ich programową istotę.

To nie jest przypadek, ale wiara demonów, która jak wzorzec udziela się ludziom wraz z grzechem, czyli może się przytrafić każdemu. Typowe tym właściwe upadłym istotom są:

• wynoszenie siebie ponad Stwórcę,

• mściwe atakowanie Go oskarżeniami, przedstawianie Go jako złego,

• niechęć do materii i skłonność do niszczenia materialnego świata ludzkiego,

• żądza władzy nad materią i ludźmi,

• wynoszenie się ponad ludzi,

• apoteoza zła,

• grzeszna samowola,

• uznanie wiedzy za najwyższą wartość, gdyż duchy dużo wiedzą i bardzo wiele poznają,

• niezdolność do pożytecznego życia i postępowania w świecie.

Cóż z tego, że wierzycie? – napomina nas św. Jakub. – Wszak i demony wierzą.

(2)

Niestety na przestrzeni wieków ten zły rodzaj wiary udzielał się ludziom wszystkich religii i wyznań. Nie omijał też mojej prastarej wspólnoty katolickiej, w której:

• duchowni uznali siebie za wyższy rodzaj ludzi, nauczyli się wyniosłości i poczucia władzy,

• skupiono się na erudycyjnym traktowaniu nauczania, na wiedzy,

• wielu katolików, w tym duchownych, obnosiło się wręcz na przestrzeni wieków ze swoim zepsuciem,

• zapominano o Bogu, czyniąc zamiast tego sobie bożki z kapłanów,

• gromadzono dobra i wpływy, zamiast dbać o dusze własne i wiernych.

Istnienie złej wiary przesłania dla nieobeznanych osób istnienie dobrej wiary i zniechęca do wiary w ogóle. Często oskarża się religię o przesądne wierzenia, o magię. Tymczasem jest to domena złej gnozy, biegunowo różnej od dobrej, religijnej wiary.

(3)

Zła gnoza jest obecną w różnych religiach trucizną dla życia duchowego. Nie brakuje chrześcijan, którzy z nienawiścią traktują sprawy materii i życia ziemskiego. Bywają także tacy wierzący, którzy w wierze upatrują nie celu samego w sobie, ale drogi do uzyskania jakichś szczególnych doznań mistycznych, na czym budują swoje poczucie wyższości (mylone z poczuciem wartości).

Biblia wylicza jako trzecią – kto wie, czy nie najstraszniejszą – pokusę pychy wiary, pychy wiedzy. Kto jej ulega i poczytuje siebie za lepszego od innych z racji obracania się w sprawach duchowych, de facto naśladuje gnostyków i w jakiś sposób staje się jednym z nich. Przestaje być wiernym.

Przez długie tysiąclecia kapłani wielu religii, w tym chrześcijańscy, traktowali wiedzę religijną jako swoją własność i skąpili jej wiernym. Czyniło to z teologii wiedzę tajemną. W dzisiejszych czasach w dobie natychmiastowego dostępu do każdej wiedzy trudno nam to pojąć. Przykładowo, jeszcze niedawno święte teksty hinduskie były przekazywane tylko pamięciowo jedynie do uszu uczniów. Wedyjskie Upaniszady wręcz z nazwy miały być udzielane tylko najbliższym uczniom, a dana linia przekazu obejmowała wyłącznie niektóre z tych tekstów. Dopiero w naszych czasach spisano je i udostępniono ogółowi.

(4)

Gnoza ma zwyczaj podszywania się pod religię. Niektórzy gnostycy traktują siebie jako prawdziwych duchowych chrześcijan i samowolnie tytułują się chrześcijanami. Każda religia ma swoją gnostycką odmianę:

• chrześcijaństwo ma gnostycyzm antyczny i najróżniejszych jego historycznych sukcesorów, wreszcie neognozę New Age,

• w islamie jest sufizm,

• w judaizmie kabała,

• buddyści adaptowali tantryzm indyjski i, zdaje się, spuściznę tybetańskiej religii pierwotnej bon,

• hinduizm ma jogę i tantryzm w tych odmianach, które odnoszą się do rozwoju władz okultystycznych (siddhi) i magicznych.

Gnostycy traktują normalne religie jako ułomne, rozwojowe formy własnych wierzeń. Nazywają je nauczaniem egzoterycznym (zewnętrznym), dostępnym powszechnie, a własne – ezoterycznym (wewnętrznym), dostępnym wtajemniczonym.

(5)

Mistyka to najcenniejsza cząstka wiary w Boga. Widzimy to w historii Marii i Marty. Wymiar mistyczny pomiędzy Bogiem i człowiekiem został w złej gnozie zamieniony w niezdrową sytuację wynoszenia się człowieka ponad Boga.

(6)

Eric Voegelin zauważył, że gnoza podkreśla doświadczenie Boga jako Pełni-poza, a zupełnie nie zauważa doświadczenia Początku.

(7)

Pycha wiedzy i pycha wiary występuje, gdy częściowe poznanie Boga wywołuje poczucie bycia kimś szczególnym, niezwykłym, wybranym, nadludzkim, większym od innych. Słusznie zauważa autor Obłoku niewiedzy, że kontemplatyk winien widzieć siebie gorszym i bardziej zobowiązanym od innych, gdyż jest więcej obdarowany.

(8)

Zła gnoza jest odpowiedzią demona na oddziaływanie Boga:

• Bóg daje wizje prorokom, czasem rzeczy przyszłych, jako ostrzeżenia nierzadko warunkowe, symboliczne, wymagające; w gnostyckim okultyzmie jest zamiast tego jasnowidzenie, wróżby, wahadlarstwo;

• Bóg uzdrawia, co jest połączone z aktem wiary, jakimś do Niego odniesieniem: obraz, świątynia, nałożenie rąk, modlitwa wiernych; magia bywa nawet podobna zewnętrznie w geście nałożenia dłoni, czasem nawet tytułuje się modlitwą, ale w niej zawsze działa wola człowieka i te szczególne wyuczone sposoby i techniki jej realizacji;

• obecność Boga przy wierzącym człowieku odpędza złe moce; magia daje cały arsenał „środków ochronnych”, zaklęć, amuletów, form graficznych i rzeźbiarskich; jest to jednak jak gaszenie ognia benzyną – coraz większe uzależnienie psychiczne człowieka od zjawisk i narzędzi magicznych.

(9)

Gnostycy w poczuciu bycia nadludźmi bywali amoralni, czyli uznawali, że zwykłe zasady moralne ich nie dotyczą. Potrafili na zmiany uprawiać ciężką ascezę i dopuszczać się chociażby orgii, nadużyć seksualnych i innych wynaturzonych praktyk. O ile na Zachodzie zorganizowane religie gnostyckie zanikły, to wyraźne ślady tego typu myślenia widzimy w Indiach. Westernizacja tego kraju wykluczyła na szczęście powszechną niegdyś prostytucję świątynną małych dziewczynek i ograniczyła inne nadużycia. Niemniej, nie brakowało w ostatnich czasach podejrzanych guru – nawet z pierwszych stron gazet – oczekujących hołdów w postaci zaspokojenia seksualnego.

(10)

Obecny nierzadko w gnozie i magii monizm pochodzi z pierwotnych wierzeń z czasów plemiennych. W tym ujęciu człowiek jest fragmentem przyrody podobnym do innych. Zwierzęta, rośliny, a nawet minerały, rzeki, góry, cały świat stanowią jedność i mają dusze i moce. Gnoza często opisuje hierarchię istnień w kierunku boskości, którą potrafi osiągnąć oświecony gnozą człowiek. To z kolei dezawuuje resztę ludzi niemagicznych, niegnostyckich. Poza tym monizm zawsze odbiera człowiekowi wyjątkowy w stosunku do reszty świata status osoby, indywidualność i wolność. Pozbawia go człowieczeństwa.

(11)

Gnoza jest zazwyczaj bardzo indywidualistyczna, a w swojej gorszej odmianie po prostu egoistyczna, egocentryczna. Pogarda dla ludzi niegnostyckich lub przynajmniej okazywane im politowanie z pozycji wyższości to nierzadka postawa. W dobrej gnozie – mistyce i pokucie – asceta, owszem, umartwia się dla swojego lepszego jutra, ale czyni to w poczuciu potrzeby powrotu do harmonii z Bogiem zachwianej zepsuciem świata i własnym. Taka troska o siebie jest czymś wzniosłym i wielkim.

(12)

Przez długie tysiące lat nie było rozdziału na naukę i magię. Jedno i drugie wymagało uczenia się i służyło opanowaniu przez człowieka mocy i zasobów obecnych w świecie. Podział na te dwie dziedziny do dziś jest nieostry, a zjawiska magiczne dość swobodnie włączają się w psychologię, a nawet farmację (homeopatia). Powrotnym, całościowym zespoleniem magii i nauki w duchu magicznym (czyli poważnym regresem intelektualnym) jest programowo neognoza Nowej Ery. Także ateiści korzystali z magii, w tym celu nadając jej pseudonaukowe określenia, taki jak „psychotronika”, „parapsychologia” itp. Psychologia została w bardzo znaczącym stopniu wymieszana z technikami magicznymi i gnozą, co widać zwłaszcza w pokrewnej psychologii psychoanalizie jungowskiej i podobnych. Generalnie w świecie Zachodu okultyzm i ezoteryzm są w istocie najbardziej rozpowszechnioną religią, a wróżby, jasnowidzenia, horoskopy, medytacje ezoteryczne, uproszczona joga, bioenergoterapia należą do praktyk uprawianych masowo w samej Polsce przez setki tysięcy ludzi.

11. Chrześcijaństwo jako wypełnienie postulatów gnozy

(1)

Prawdziwa gnoza chrześcijańska (czyli mistyka i teologia) daje właściwą odpowiedź na postulaty gnozy i realizuje te intuicje, które w gnozie przybierają postać mglistych i rozrzuconych treściowo odpowiedzi pomieszanych z omyłkami. Dzięki Ewangelii spotykają się z jasnym światłem zrozumienia.

(2)

W chrześcijaństwie ortodoksyjnym jest tak wiele elementów gnostyckich, że można je nawet paradoksalnie uznać za gnozę w jego głębi. Wystarczy przyjrzeć się choćby takim „gnostyckich” prawdom wiary jak:

• priorytet kontemplacji nad staraniami życiowymi,

• obietnica, że Duch nam wszystko przypomni, skierowanie ludzi w stronę pneumatyzmu, duchowości w pierwotnym znaczeniu tego słowa, czyli życia według Ducha Świętego,

• opis ludzi u św. Pawła jako powołanych i wybranych, żyjących według ducha (pneumatyków) albo przeciwnie – żyjących według ciała (somatyków),

• nauczanie poprzez opozycje wskazujące prymat sfery Boga nad wpływem świata materialnego: światła przeciw ciemności, życia przeciw śmierci, Ducha Świętego przeciw ciału i światu, prawdy przeciw zwodzeniu, wolności przeciw zniewoleniu itd.; w tym nauczaniu przykładowo cały świat nie jest wart tyle, ile własna dusza człowieka;

• oczekiwanie wyzwolenia z niewoli świata już za życia dzięki pracy duchowej i oświecającej oraz przemieniającej łasce Boga,

• praktykowanie obrzędów inicjacyjnych, takich jak chrzest i bierzmowanie (napełnienie Duchem Świętym); stosowny obrządek jest też inicjacją do stanu kapłańskiego; co ciekawe, namaszczenie chorych przez długie wieki traktowano jako inicjację do wiecznego życia i tego sakramentu udzielano umierającym.

(3)

Chrześcijaństwo można określić doskonałą filozofią. Można je też uznać za szczyt i wypełnienie gnozy. Gnoza zauważyła w człowieku potrzeby, które zaspokoiło dopiero chrześcijaństwo.

(4)

W antyku okresu helleńskiego i rzymskiego niezwykle modne były religie misteryjne. Nie należą one formalnie do zjawiska gnozy, ale dzielą z nią elementy wtajemniczenia, niekiedy iluminacji metafizycznej, różne rodzaje ascezy, tajne obrzędy, często troskę o duszę. Samo słowo „mistyka” pochodzi od misteriów. Tajne misteryjne religie są pewnie tak stare jak sama religijność.

Chrześcijaństwo w swojej praktyce pierwotnie było religią wyraźnie misteryjną, po części z przymusu wynikającego z prześladowań. Obrzędy po grecku nazywano „misterion”, stosowano dodatkowo pojęcia „mista”, „mistagog”. Jedyną figurą mitologiczną malowaną w katakumbach, będących tajnymi miejscami spotkań pierwszych chrześcijan, był Orfeusz, czyli postać z greckich misteriów. Wtajemniczenie w doktrynę trwało w stanie tzw. katechumenatu dość długo. Podstawową praktyką chrześcijaństwa są inicjacje, chrzest oczyszczenia z wody i chrzest w Duchu Świętym dla pełni wiary.

(5)

Chrześcijaństwo oczyszcza te elementy gnozy, które są naturalnie przyrodzone człowiekowi, uzdrawia i włącza do służby świętości. Trzeba pamiętać o nakazie Boga zawartym w Księdze Joela. Powiedział on, że pragnie od nas miłości, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń. Bóg nie wyklucza religii publicznej (ofiary) i kapłańskiej, ale w większym stopniu pragnie przemiany człowieka osobiście Go poznającego, czyli miłośnie jednoczącego się z Bogiem.

Pojęcie gnozy do chrześcijaństwa stosował Klemens z Aleksandrii. Z czasem wytworzyły się pojęcia teologii i mistyki chrześcijańskiej, które wspólnie tworzą ową chrześcijańską gnozę i zawsze powinny iść w parze, aby się nie wypaczyć.

(6)

Mimo podobieństw porządki gnozy są w chrześcijaństwie w zaskakujący sposób prostowane i odwracane. Chrześcijaństwo jest oświecającą tajemnicą, ale w przeciwieństwie do gnozy, stawiającej na uczoność, dostępną nie uczonym, lecz maluczkim, duchowym dzieciom przyjmującym ją czystymi sercami. Ojciec Niebieski zakrył te rzeczy przed wielkimi i uczonymi, a objawił maluczkim.

(7)

Mistyka chrześcijańska to m.in. uczestnictwo w Mądrości (gnosis) Boga. Na drodze upodobnienia do Boga następuje zjednoczenie z Chrystusem. Wschodnie chrześcijaństwo nazywa to wprost przebóstwieniem – theosis. Wiara w ogóle ma bardzo podstawowy aspekt poznawczy, który jest darem rozumienia spraw Bożych.

(8)

W przypowieści o Marii i Marcie wcielony Bóg nazywa kontemplację, miłosne zapatrzenie, najlepszą cząstką, wyższą od czynnej pracy w świecie. To bardzo gnostyckie.

(9)

Mistyka u chrześcijan nie jest tak częsta, jak być powinna. To sprawia, że starsze wspólnoty zapominają o Bogu, wypaczają wiarę i ją porzucają. Tak dzieje się w Europie. Chrześcijaństwo ma bardzo bogatą historię sprzeciwu wobec chaotycznego iluminizmu z jego barwnymi, ale niebezpiecznymi błędami. Bardzo wielu ludzi uzyskujących jakieś wglądy metafizyczne zeszło na teologiczne manowce, gdyż wbrew twierdzeniom gnozy poznanie metafizycznie nie czyni lepszym ani świętszym. Dla wielu to wręcz początek końca i zagubienie w błędnych, fałszywych interpretacjach i wnioskach.

To przewrażliwienie na sprawy mistyczne sprawiało, że wielu mistyków było prześladowanych w swoich kościelnych wspólnotach. Obdarzano ich niedowierzaniem czy wręcz traktowano jak umysłowo chorych. Dotyczyło to nawet niedawnych wielkich mistyków, np. s. Faustyny czy o. Pio. Taka antymistyczna postawa destrukcyjnie wpłynęła na życie duchowe Zachodu, a wynikowo – na wiarę w ogóle. Było to jednak następstwo ogromnej ilości podejrzanych zjawisk metafizycznych, nieraz typu złej gnozy, które stale napierały na prawowierne wspólnoty religijne. Wciąż nie brakuje ludzi zwyczajnie chorych i doświadczających wizji urojeniowych, a później głoszących je jako doświadczenie kontaktu z Bogiem. Wiele jest patologii metafizycznych, ostatnio pojawiających się na skutek zażywania narkotyków wywołujących halucynacje. Walka z nimi dotyczyła niestety także mistyków faktycznie dotkniętych przez Boga. Taka atmosfera sprawiła, że kościoły chrześcijańskie z trudem i niezbyt chętnie przyjmują przesłania mistyków.

Taka postawa stała się gwoździem do trumny chrześcijaństwa w krajach Zachodu. Pozostałe po nim puste miejsce wypełnia dziś neognoza i jej wątpliwej jakości przesłanie. Ludzie potrzebują poznawać świat wyższy, a pozbawieni asystencji Kościoła zagubią się na mieliznach złej gnozy.

(10)

Spirytualizm i władza ducha nad materią są obecne w doktrynie chrześcijańskiej. Sam Chrystus ukazuje także manifestacje tej władzy, gdy ucisza burzę, mnoży chleb, powoduje uschnięcie drzewa, zachęca do wiary realnie przenoszącej góry itp. Posłuszna jest Mu materia. Otwiera on podobny horyzont możliwości przed uczniami. Podobne fenomeny zdarzały się, i to nierzadko, w życiu świętych, czyli ludzi, którzy oczyścili się duchowo. Nigdy nie miały charakteru dowolnego, zawsze były służbą Bogu i od Niego pochodziły. Obok nich znajduje się sfera charyzmatycznego apostolatu wyposażanego w dary duchowe, np. uzdrawiania, uwalniania od złych duchów, mistycznego poznania. Służą one bezpośrednio szerzeniu wiary i nie wiążą się z osobistą świętością charyzmatyka. Są wprost znakami obecności Boga.

(11)

Chrystus potępia świat niemal jak gnostycy. Chodzi jednak nie o jego złe pochodzenie czy złe właściwości samej materii. Chodzi o to, że świat był na początku doskonałym rajem, miejscem dobrym i przyjaznym pierwszym ludziom. Z winy człowieka wydarzyła się jednak kosmiczna katastrofa. Człowiek, któremu dano panowanie nad światem, odwrócił się od Boga, a zwrócił się z czcią w stronę demona, który przez to został Księciem Świata. Przejął rolę Boga i ustanowił wśród ludzi i na podległym ludziom świecie swoje zbrodnicze porządki. Natura zwróciła się przeciw człowiekowi, nawet własne ciało stało się dla niego obciążeniem kierującym go w stronę spraw demona.

Chrystus każe dystansować się od własnych żądz i wpływu otaczającego świata, czyli innych ludzi i potęg duchowych źle wpływających nawet na nasze przeżycia i myślenie. Każe nam żyć bezpośrednio według natchnień Ducha Świętego, co jest możliwe, o ile mamy czyste serce, a nasza dusza poszukuje Boga.

Jesteśmy ludem chodzącym w ciemności, ślepcami niewidzącymi najważniejszych rzeczy, mamy głuche uszy i nie wiemy, co czynimy. Taki jest realny stan każdego z nas.

Los świata jest równie ponury jak jego obecna kondycja. Świat musi zostać zniszczony w obecnym wypaczonym kształcie, aby mogło na ziemię powrócić Królestwo Boga. Przemija postać tego świata. Jego historia jest stałym postępem w stronę ostatecznego upadku, zdziczenia, krzywdy i obłędu. Syndromy tego obserwujemy w naszym obecnym czasie, który nie jest jednak jak dla niektórych gnostyków zachodnich dniem gniewu Bożego. To raczej perspektywa pewnych katastrof, które człowiek sam na siebie ściągnął grzechem. Bóg powróci na ziemię, aby ostatecznie uwolnić ludzi od tych katastrof i wszelkiego zła i przywrócić wieczne szczęście. Po krótkim czasie zniszczenia przyjdzie ratunek od Pana Boga. Ta rzeczywistość jest jakoś przeczuwana w optymistycznych naukach orientalnych o ostatecznym wybawieniu, w apokaliptycznych zapowiedziach zstąpienia Boga na ziemię (Kalkin, Budda Maitreia).

(12)

Soma sema – „ciało grób” to powiedzenie greckie, które ciekawie kojarzy się z Ewangelią. Chrystus nazywa pobielanymi grobami wystrojonych i wypięknionych grzeszników, ale nie każdego człowieka. Jest to o tyle przewrotne, że Izraelici malowali ładnie groby, żeby od nich odstraszać, gdyż były nieczyste rytualnie. Ciało może być grobem duszy, jeśli tę duszę w nim zabito dogadzaniem żądzom zmysłowym.

(13)

Paweł przyjmuje terminologię gnostycką, gdy nazywa ludzi wierzących pneumatykami, a niewierzących kojarzy z życiem według ciała. Koresponduje to z innymi biblijnymi grupami: powołanych, ale upadłych i wybranych, czyli faktycznie uświęconych. To czyni drogę chrześcijańską czcigodną i w pewnym sensie elitarną. Inaczej jednak niż w przypadku wielu gnostyków, chrześcijaństwo nie przyjmuje segregacji ludzi według przyrodzonej kondycji czy stanu społecznego (np. warny). Nie uważa się, że jedni są zdolni się zbawić, a inni w ogóle nie mają takich predyspozycji, bo np. nie posiadają odpowiedniej duszy. W chrześcijaństwie wszyscy ludzie są jednego gatunku i każdy jest zdolny do nawrócenia i zbliżenia się do Boga. Od samych ludzi zależy, na ile tę zdolność zrealizują. Zbawienie, czyli ostateczne związanie z Bogiem na przekór rozłączeniu na skutek grzechu, pochodzi od samego Boga i jest ludziom darowane. Ostatecznego osądu dokonuje w tej sprawie samodzielnie Bóg po śmierci człowieka i podsumowaniu danych mu zdolności oraz ich realizacji przez ludzi.

Na świecie nie ma elit duchowych. Ktokolwiek chce być tutaj wywyższony, będzie poniżony u Boga. Kto chce być władcą nad innymi, winien stać się ich sługą. Te proste zasady pozwalają z jednej strony czynnie żyć w świecie i nawet zdobywać godności i tytuły, z drugiej uniemożliwiają popadnięcie w pychę i pogardę dla niżej sytuowanych. Przed Bogiem wszyscy są równi, mężczyzna i kobieta, urodzony w wierze czy nieznający jej obcokrajowiec. Każdy zostanie osądzony w ten sam sposób, według osobistych okoliczności, a nie na podstawie powierzchownych porównań, jak to lubią czynić ludzie.

Można powiedzieć, że elitaryzm wybraństwa w chrześcijaństwie jest równoważony egalitaryzmem ludzkości przed obliczem Boga jako równie małych i bezradnych.

(14)

Warto wspomnieć ogólnikowo niektóre dobre owoce gnozy, które chrześcijaństwo przekształca i wykorzystuje:

• duchowość indywidualna, świadome podejście do spraw duchowych, nastawienie na rozwój duchowy i osobisty,

• świadomość, że świat jest wypełniony złem i dobrze jest się z niego wycofać duchowo,

• poszukiwanie przebóstwienia, zbliżenia swojej natury do natury Boga,

• poznawanie Boga (a nie wiedzy boskiej dającej władzę),

• asceza, umartwienie,

• skłonność do poszukiwania i utrwalania wiedzy.

(15)

Uogólniając, należy zauważyć, gnostycyzm zbudowany z elementów chrześcijańskich, bliskowschodnich, niekiedy nawet buddyjskich, był nurtem wypaczającym chrześcijaństwo. Paradoksalnie jednak opór teologów chrześcijańskich wobec tego zagrożenia wyrażał się w znakomitym rozwoju własnej doktryny, z czego do dziś korzystamy. Impuls ten, choć groźny, wynikowo stał się pobudką do stworzenia chrześcijańskiej spisanej teologii, prawdziwej gnozy w miejsce gnostycyzmu.